konie_w_wodzie.jpg

Rajd konny koło Pałacu i Folwarku Galiny

©PAŁAC I FOLWARK GALINY


DOROTA WAGA

 

Turystyka aktywna cieszy się wciąż niesłabnącą popularnością. Wydaje się, że im więcej godzin spędzamy przed ekranem komputera albo telewizora lub w fotelu samochodowym, tym częściej w czasie wolnym chcemy zażywać ruchu. Wybieramy się więc na wędrówki po górach, spływy kajakowe, rejsy po wodach śródlądowych, czy nawet morzach i oceanach, , a także szczególnie ostatnio modne rajdy rowerowe. Coraz szersze zainteresowanie budzą też wyprawy konne, które przebojem zdobywają sobie rzesze oddanych wielbicieli na całym świecie, również w Polsce.

 

9_2.jpg

Lipcowe Mistrzostwa Polski w Skokach przez Przeszkody w Warce

©HOTEL SIELANKA NAD PILICĄ

Koń od wieków towarzyszy człowiekowi, więc wiąże się z nim wiele skojarzeń. Gdy widzimy stado galopujących po prerii przepięknych mustangów, nasze myśli wraz z nimi pędzą ku niezdefiniowanej wolności. Chcemy choć na chwilę wyrwać się z okowów codzienności i poczuć wiatr we włosach. Nie bez powodu także znakiem firmowym marki Ferrari został czarny rumak, symbolizujący prędkość, siłę i grację. Te mądre i lojalne zwierzęta ludzie doceniają od zawsze – wystarczy wspomnieć choćby słynnego Bucefała Aleksandra Wielkiego, wspaniałego Marengo Napoleona Bonapartego czy odważnego Pałasza Jana III Sobieskiego.

Chcielibyśmy zaprezentować Państwu, drodzy Czytelnicy magazynu All Inclusive, najciekawsze pomysły na urlop w siodle. Oto zestawienie 12 niezmiernie interesujących miejsc w Europie i na świecie, do których warto pojechać, aby skorzystać z uroków turystyki konnej.

Dolina Pilicy – Polska

Położona zaledwie 50 km od Warszawy malownicza Dolina Pilicy to prawdziwe królestwo natury. Pilica jest jedną z najczystszych rzek w Polsce i niezwykle atrakcyjnym szlakiem kajakowym, który od kilku lat cieszy się ogromną popularnością wśród mieszkańców Warszawy i Mazowsza. Tutejszą Puszczę Stromecką porastają siedliska borowe z dominacją drzewostanu sosnowego.

Między rzeką a lasami, w Warce leży ponad 100-hektarowa posiadłość o nazwie Farma Sielanka, znakomicie oddającej jej urokliwe położenie oraz atmosferę miejsca. Znajduje się tu ośrodek jeździecki, w którym w 2007 r. odbyły się Mistrzostwa Świata w Powożeniu Zaprzęgami Parokonnymi. W lipcu każdego roku rozgrywane są w nim Mistrzostwa Polski w Skokach przez Przeszkody. Jest to okazja, aby na własne oczy zobaczyć, jak rywalizują ze sobą najlepsi jeźdźcy i konie. Od wiosny do jesieni natomiast amatorzy biorą udział w cyklu zawodów o Puchar Sielanki. Nie trzeba być jednak zawodnikiem, żeby jeździć konno w tym sielskim ośrodku. Dzieci mogą zacząć w nim swoją przygodę z jeździectwem od zapoznania się z podstawami podczas autorskiego programu, który obejmuje np. przejażdżki na kucach, karmienie czy poznawanie zwyczajów koni. Szkółka prowadzi zajęcia grupowe i indywidualne, a na wakacje w siodle zaprasza jeźdźców na każdym poziomie zaawansowania. Tereny, na których znajduje się Farma Sielanka, leżą na obszarze Natura 2000, zachęcającym do konnych wycieczek. Dodatkowo w ośrodku działa także pensjonat dla koni, dzięki czemu do słynącego z doskonałej kuchni i obsługi 4-gwiazdkowego Hotelu Sielanka nad Pilicą, położonego w granicach posiadłości, można przybyć wraz ze swoim ulubieńcem.

Mazury – Polska

Łąki pachnące ziołami, malownicze pagórki i kręte wąwozy okalające błękitne jeziora tworzą wyjątkowo sprzyjające warunki do wypoczynku w siodle. Tego obrazu dopełnia historyczny majątek, w skład którego wchodzi XVI-wieczna rezydencja z parkiem i przyległymi zabudowaniami gospodarczymi. Pałac i Folwark Galiny, bo o nim mowa, szczyci się również Stadniną Koni Galiny z własną hodowlą, obejmującą obecnie ponad 70 okazów rasy holsztyńskiej i westfalskiej. Zwierzętami opiekuje się kierownik stajni Mirosław Owczarek. Do ośrodka należy 300 ha łąk, pól i lasów, z czego ponad 50 ha przeznaczono na pastwiska. Oprócz tego znajduje się tu też kryta drewniana ujeżdżalnia i karuzela dla koni, a na parkurze (ogrodzonym placu z przeszkodami) urządzane są zawody w skokach przez przeszkody. Pochodzące z Galin klacze i ogiery znakomicie sprawdzają się w różnych konkurencjach w Polsce i Europie, a także w innych częściach świata.

Sam zespół pałacowy jest jednym z nielicznych przykładów architektury renesansowej, zachowanych na terenach dawnych Prus Książęcych. Obecnie w nim i sąsiednich zabudowaniach funkcjonuje klimatyczny hotel. Każdy z 37 pokojów i apartamentów urządzono nieco inaczej. Ten indywidualny wystrój wszystkich wnętrz podkreśla wyjątkowy charakter zabytkowego obiektu. W 2012 r. Pałac i Folwark Galiny został uhonorowany prestiżową nagrodą Najlepszy Produkt i Usługa Warmii i Mazur w kategorii usługa turystyczna, a w 2015 r. miano Travellers’ Choice™ wśród hoteli nadali mu użytkownicy serwisu internetowego TripAdvisor.

W tutejszej stadninie odbywają się zajęcia dla osób o każdym stopniu zaawansowania. Przez cały rok pod okiem profesjonalnych instruktorów można doskonalić swoje umiejętności na placu maneżowym. Tym, którzy pierwsze kroki w jeździectwie mają już za sobą, przypadną do gustu przejażdżki oraz całodzienne rajdy konne po przepięknych okolicach. Zimą gościom udostępnia się krytą ujeżdżalnię. Na dzieci czekają kuce szetlandzkie oraz bryczki – dużą popularnością cieszą się właśnie lekcje powożenia tym lekkim czterokołowym pojazdem zaprzęgowym dla najmłodszych. Niewątpliwą atrakcją Pałacu i Folwarku Galiny jest farma zwierząt miniaturowych, gdzie nasze pociechy pod okiem opiekuna zapoznają się z małymi kozami, owcami czy końmi, a w trakcie wizyty dowiadują się, jak je karmić i pielęgnować.

Region Chianti – Włochy

Pokryta pagórkami słoneczna włoska Toskania nie potrzebuje reklamy. Region Chianti, leżący pomiędzy Florencją a Sieną, słynący z wyśmienitego wina, oferuje niezapomniane wrażenia również miłośnikom jeździectwa. Tutejsze średniowieczne zamki, wieże bądź opactwa można zwiedzać także podczas wypraw konnych. Przeznaczone do nich trasy trekkingowe przygotowano tak, aby turyści mieli szansę poczuć się jak uczestnicy karawan ciągnących tędy z ziemi Franków do świętego miasta Rzymu. Niektóre z mostów tzw. Via Francigena położone daleko od dzisiejszych szlaków komunikacyjnych dostępne są tylko dla jeźdźców na koniach.

Wędrówka duktami leśnymi, zboczami gór czy przeprawa przez krystalicznie czyste rzeki na długo zapadają w pamięć. W Chianti działa kilka centrów hipicznych organizujących trekkingi o różnym poziomie trudności. W zależności od wybranej trasy wycieczki trwają od jednego dnia do tygodnia.

Konne wakacje warto zakończyć w Sienie, gdzie dwa razy do roku (2 lipca i 16 sierpnia) odbywa się słynny wyścig Il Palio na cześć Matki Boskiej. W szaleńczym biegu wokół głównego placu miasta (Piazza del Campo) bierze udział 10 jeźdźców, reprezentujących 17 dzielnic (contrade) tego średniowiecznego ośrodka. Miłość sienieńczyków do koni jest tak wielka, że zwycięskiego rumaka prowadzą potem do pobliskiej Katedry (Duomo di Siena).

Maremma – Włochy

Na południowym-zachodzie Toskanii i na północy Lacjum znajduje się kraina zwana Maremmą. Park Regionalny Maremma (Parco Regionale della Maremma), którego zachodnia część styka się z wybrzeżem Morza Tyrreńskiego, tworzą płaskie przestrzenie otoczone pastwiskami, łąkami i niekończącymi się piaszczystymi plażami, do których dociera się przez lasy sosnowe. Na parkowych terenach hoduje się włoskie bawoły rasy śródziemnomorskiej, z mleka których robiony jest ser mozzarella.

Niektóre miejscowe stajnie oferują swoim gościom możliwość trekkingu w siodle westernowym z wysokim łękiem przednim. Długość tras wytyczonych w parku wynosi od 10 do 25 km. Idealnym dopełnieniem takiej konnej wyprawy będzie piknik z degustacją lokalnych wędlin, serów czy oliwek, które rosną na okalających ten obszar wzgórzach oliwnych. Romantyków na pewno zachwyci zachód słońca, który mogą podziwiać z wysokości końskiego grzbietu w czasie przejażdżki po jednej z dzikich plaż Maremmy.

Andaluzja – Hiszpania

Hiszpańska Andaluzja słynie z bogatych tradycji jeździeckich. Cały region stanowi centrum hodowli wytwornych wierzchowców cartujano oraz gorącokrwistych koni andaluzyjskich (czystej rasy hiszpańskiej). Tę malowniczą krainę przecinają liczne szlaki konne, a znajduje się w niej ponad 100 stajni oraz ośrodków jazdy.

Najlepiej wybrać się tutaj w maju podczas trwania Feria del Caballo w Jerez de la Frontera. Jest to jeden z najważniejszych andaluzyjskich festiwali, któremu towarzyszą muzyka, tańce oraz rozmaite atrakcje dla jeźdźców. W trakcie imprezy można podziwiać barwne końskie rewie.

Ciekawą propozycją dla osób odwiedzających tę część Hiszpanii są rajdy konne organizowane głównie w Alpuharze, górach Sierra Nevada oraz na plażach i wydmach w okolicy Tarify. Na górskich wyprawach korzysta się z koni andaluzyjskich z domieszką krwi arabskiej. Uczestnicy tych wycieczek mają szansę podziwiać zapierające dech w piersiach krajobrazy, w tym widoki na Morze Alborańskie i Ocean Atlantycki, a także majaczący na horyzoncie brzeg Afryki.

Jerez de la Frontera – Hiszpania

Za mekkę jeźdźców w Hiszpanii uchodzi Real Escuela Andaluza del Arte Ecuestre, czyli Królewska Szkoła Sztuki Jeździeckiej w Jerez de la Frontera, mieście uznawanym za kolebkę hiszpańskiej jazdy konnej. To właśnie tu, w klasztorze kartuzów (Cartuja de Jerez de la Frontera), założono jeszcze w średniowieczu pierwszą hodowlę szlachetnych zwierząt, które nazywano potem dzianetami, a obecnie określa się mianem koni andaluzyjskich. Akademia słynie wśród turystów z pokazów tańca tych wspaniałych stworzeń. Poza tym przyjeżdżają do niej również miłośnicy jeździectwa, pragnący doskonalić się w tradycyjnych technikach uprawianych w Hiszpanii. Zaliczają się do nich jazda w stylu hiszpańskim, dresaż klasyczny oraz powożenie.

Co ciekawe, w szkole oprócz prowadzenia nauczania i hodowania koni kultywuje się też wiedzę o pielęgnacji tych zwierząt oraz siodlarstwo. Warto zajrzeć do Real Escuela Andaluza del Arte Ecuestre, aby na własne oczy zobaczyć, jak ćwiczą najlepsi specjaliści w swoich dziedzinach. Poranne treningi są otwarte, ale nie wolno ich nagrywać ani fotografować. Dzień spędzony na maneżach i bieżniach słynnej akademii może być prawdziwą inspiracją do dalszego rozwoju.

GOLEGÃ – Portugalia

Żeby poczuć się jak na prawdziwym planie filmowym westernu, nie trzeba jechać aż do Ameryki Północnej. W Portugalii, a konkretnie w miasteczku Golegã niedaleko Fatimy, co roku w listopadzie organizuje się jeden z najbarwniejszych festiwali konnych na świecie – Feira da Golegã (Feira Nacional do Cavalo). Tu właśnie znajduje się centrum regionu słynącego z hodowli gorącokrwistych koni luzytańskich (lusitano), należących do rasy koni iberyjskich – potocznie określa się je mianem portugalskich, w odróżnieniu od tych czystej krwi hiszpańskiej.

Na czas imprezy miejscowość zmienia się w wielki maneż, na którym odbywają się pokazy i konkursy. Na głównym rynku służącym wtedy za obszerną bieżnię paradują, prezentując swoje wdzięki, dostojne ogiery i klacze. W skupionych wokół tego widowiska drewnianych pawilonach mieszczą się bary, sklepy, stoiska oraz miejsca do ekspozycji zwierząt przeznaczonych na sprzedaż. Zakupu dokonać można także w podwórzach otwartych do tego celu kamienic.

W Golegã panuje niezmiernie gościnna atmosfera, a jej mieszkańcy z życzliwością witają przyjezdnych. Ulice przepełnione są wrzawą, ale przyzwyczajonym do tłumu koniom to nie przeszkadza. Na festiwal do miasteczka zjeżdżają turyści z całego Półwyspu Iberyjskiego. Największą grupę stanowią Hiszpanie, którzy celebrowanie wydarzeń w dużym gronie mają we krwi. Podczas imprezy na konie natkniemy się dosłownie wszędzie – w barach, restauracjach, a nawet dyskotekach! Kolorowe pochody, zawody oraz pokazy trwają nieustannie przez 10 dni.

Ten festiwal jest również wielkim świętem portugalskiej kultury. Koniecznie trzeba na nim spróbować pieczonego prosięcia i wyśmienitych lokalnych trunków ginja (ginjinha), eduardino czy Licor Beirão. Wizytę w miejscowości Golegã warto połączyć z wycieczką do Lizbony lub Fatimy. W listopadzie w Portugalii panują jeszcze całkiem wysokie temperatury, a wspomnienia z kilkudniowego pobytu w tym kraju na pewno rozgrzeją nas w jesienne i zimowe wieczory.

Wiedeń – Austria

Riders_Stallions_Spanish_Riding_School_Stefan_Seelig.jpg

Pokaz Hiszpańskiej Szkoły Jazdy w Wiedniu w sali pałacu Hofburg

©SPANISH RIDING SCHOOL/STEFAN SEELIG



Hiszpańska Szkoła Jazdy (Spanische Hofreitschule) w Wiedniu to ostatnia instytucja na świecie kultywująca dawne, klasyczne formy wyższej sztuki jeździeckiej. Wizytę w tym niezwykłym miejscu połączyć można z wyjazdem weekendowym do stolicy Austrii.

W tym roku przypada 450. rocznica pierwszej wzmianki na temat tej placówki. W związku z jubileuszem przygotowano dla gości wiele ciekawych atrakcji. Wspaniałe pokazy galowe odbywają się w najpiękniejszej barokowej hali jeździeckiej świata. Została ona zbudowana dla młodych szlachciców pobierających lekcje jazdy konnej. Szkoła udostępnia swoje budynki zwiedzającym, którzy pod opieką przewodnika oglądają zabytkowe stajnie. Program wizyty przewiduje też uczestnictwo w porannym treningu przy akompaniamencie muzyki. Największym zainteresowaniem widzów cieszy się niewątpliwie zachwycający balet słynnych białych ogierów lipicańskich w barokowych wnętrzach wiedeńskiego pałacu Hofburg.

Alpy – Austria

Austria to nie tylko raj dla miłośników białego szaleństwa. W sercu największego austriackiego regionu sportów zimowych Ski Amadé, u podnóża alpejskich szczytów, w malowniczym miasteczku Radstadt znajduje się komfortowy Hotel Gut Weissenhof (4 gwiazdki z plusem). Zabytkową miejscowość dzieli od Salzburga zaledwie godzina jazdy samochodem.

Do kompleksu hotelowego przybywają amatorzy luksusu w pięknych okolicznościach przyrody. Przyciąga ich wyjątkowe położenie tego obiektu wśród górskich szlaków i bardzo bogata oferta aktywnego wypoczynku. Tutejszy ośrodek hipiczny posiada pełną infrastrukturę, m.in. krytą halę i otwarty parkur. Prawdziwą atrakcją Hotelu Gut Weissenhof są jednak alpejskie krajobrazy i możliwość uprawiania górskiego trekkingu konnego. Do dyspozycji jego klientów trzyma się w stajni 10 koni gorącej krwi i 4 kuce. Do treningów, dopasowanych do różnego poziomu zaawansowania, wykorzystuje się system audio z radiowymi odbiornikami. Szkolenia z technik dresażu i skoków przez przeszkody odbywają się pod okiem wykwalifikowanych instruktorów. W ofercie znajduje się także wynajem przestronnych boksów dla wierzchowców należących do gości hotelowych.

Oprócz atrakcyjnego programu dla wielbicieli jeździectwa, ośrodek w Radstadt szczyci się też mistrzowskim polem golfowym z 18 dołkami. Ćwiczyć na nim można również pod opieką profesjonalnego trenera. Hotel Gut Weissenhof oferuje szeroki wybór zakwaterowania: od komfortowych dwuosobowych pokojów przez przytulne apartamenty rodzinne do luksusowych apartamentów typu rezydencja. Aktywnie spędzony dzień najlepiej natomiast zakończyć w kompleksie Erlebnis-Therme Amadé, wyposażonym w 11 basenów termalnych o różnej temperaturze wody oraz 7 rodzajów saun.

Lipica – Słowenia

Boris-Pretnar-for-Lipica-Stud-Farm-2.jpg

Słoweńska Stadnina Lipica słynie z hodowli koni lipicańskich

©LIPICA STUD FARM/BORIS PRETNAR



Wyjątkowe miejsca poznaje się często, odkrywając ich fascynującą historię. W 1580 r. w malowniczej słoweńskiej Lipicy w pałacowych budynkach należących do rodu Habsburgów założono hodowlę koni, dziś najstarszą w Europie. Jej wielką dumę stanowi koń lipicański (lipicaner). Obecnie jego tutejsza populacja wynosi ok. 350 sztuk. Sprzedaż pochodzących stąd ogierów i klaczy odbywa się na międzynarodową skalę, a wysyła się je do najdalszych zakątków na ziemi. Sama rasa chroniona jest przez Międzynarodową Federację Lipicanerów (Lipizzan International Federation). Jej początki sięgają krzyżówek karsterów z końmi hiszpańskimi i neapolitańskimi.

W Stadninie Lipica (Kobilarna Lipica) znajduje się też szkoła jeździecka, która oferuje programy w różnych kategoriach, np. skokach, ujeżdżaniu i powożeniu zaprzęgami. Do samej miejscowości warto przyjechać na weekend, aby dowiedzieć się czegoś więcej o historycznych i kulturowych tradycjach Słowenii. Dla osób, które swoją przygodę z końmi mają jeszcze przed sobą, organizuje się pokazy lipicańskiej szkoły jazdy. Można tu także zwiedzać wiekowe zabudowania hodowli. Miejscowe muzeum (Muzej Lipikum) prezentuje nowoczesną interaktywną wystawę dotyczącą słynnej rasy. Na terenie obiektu, zwłaszcza w sezonie letnim, odbywają się koncerty i spotkania ze sztuką, w tym tą związaną z jeździectwem. Działa tutaj również od 1989 r. jedyne całoroczne pole golfowe w Słowenii.

Argentyna

Wakacje konne z prawdziwymi gauchos (południowoamerykańskimi pasterzami bydła) to propozycja dla miłośników przygód. Aby zrealizować swoje marzenie, nie trzeba być wytrawnym jeźdźcem. Do wypraw po Argentynie wykorzystuje się spokojne konie rasy criollo, przyzwyczajone do długich rajdów. Jedna z najpiękniejszych tras prowadzi przez argentyńskie prowincje Corrientes, Salta i Mendoza w Andach. Każdy dzień takiej wycieczki stanowi spotkanie ze wspaniałą przyrodą i niezwykłą miejscową kulturą wśród zachwycających krajobrazów.

Rolę przewodników i towarzyszy podróży odgrywają wspomniani gauchos. Kultywują oni tradycje regionu oraz zasady życia i pracy na estancjach (olbrzymich gospodarstwach rolnych). Wieczory spędza się przy ognisku, przygotowując wyśmienite argentyńskie steki i popijając napój yerba mate z liści ostrokrzewu paragwajskiego. Ważnym rejonem turystyki jeździeckiej na mapie świata stała się też leżąca na południu kraju Patagonia. Kusi ona dziewiczą przyrodą, rozległymi, niezamieszkanymi przestrzeniami, majestatycznymi szczytami górskimi, szerokimi trawiastymi dolinami polodowcowych jezior i rwącymi strumieniami.

Kentucky – Stany Zjednoczone

Amerykański stan Kentucky, położony na środkowym wschodzie USA, stanowi mekkę wielbicieli wyścigów konnych. Jego zachodnią część zajmuje Nizina Missisipi, a wschodnią – wyżyna Cumberland.

W mieście Louisville na torze Churchill Downs rozgrywa się tutaj co roku (nieprzerwalnie od 1875 r.) gonitwa Kentucky Derby. To jedna z najstarszych (zaraz po Belmont Stakes w Elmont i Preakness Stakes w Baltimore) oraz zdecydowanie najbardziej prestiżowa tego typu impreza w Stanach Zjednoczonych. Przez lata swojego istnienia wyścig stał się ikoną amerykańskiej kultury. Zawody odbywają się zawsze w pierwszą sobotę maja przy widowni na trybunach dochodzącej do 155 tys. osób. Transmituje je amerykańska sieć telewizyjna NBC. W 1896 r. skrócono nieco dystans gonitwy, która do dziś trwa ok. 2 min. Tyle potrzebują najszybsze konie świata, aby pokonać odcinek 2 km (1,25 mili). Miłośnicy tego wydarzenia twierdzą, że są to najbardziej emocjonujące 2 min. w roku.

Kentucky Derby wraz z organizowanymi dwa tygodnie później derbami Preakness Stakes w Baltimore w stanie Maryland oraz pięć tygodni później wyścigiem Belmont Stakes w Elmont w stanie Nowy Jork nazywa się Potrójną Koroną (Triple Crown). Zawody przyciągają jak magnes tłumy celebrytów z całych Stanów Zjednoczonych. Pierwszoplanowe role odgrywają jednak wspaniałe wierzchowce, które dzięki wygranej zapewniają sobie miejsce w panteonie gwiazd. Nierzadko stają się nawet bohaterami powieści czy hollywoodzkich produkcji, jak np. Sekretariat (Secretariat), uważany za najlepszego konia wyścigowego w historii USA, pierwszy zdobywca Potrójnej Korony (1973 r.).

Artykuły wybrane losowo

Nieznany niesamowity Honduras

 

Copan Stairs Day

Imponujące Schody Hieroglifów w Copán mają 62 stopnie o szerokości 10 m

© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

 

IZABELA RUTKOWSKA

 

Honduras jako jeden z niewielu krajów na świecie oparł się masowej turystyce i komercjalizacji. Długo okryty był złą sławą, a to ze względu na niestabilną sytuację polityczną i panującą w nim biedę. Według rozpowszechnionych stereotypów wciąż uchodzi za miejsce niebezpieczne. Jednak podczas wizyty w Hondurasie łatwo odczarujemy ten jego wizerunek. Znajdziemy w nim wszystko, co sprawia, że wyjazd staje się podróżą marzeń. Zanurzymy się tu w krystalicznie czystych, turkusowych wodach Morza Karaibskiego, zakochamy się w pięknych złotych plażach, odkryjemy niezliczone gatunki egzotycznej fauny w tropikalnych lasach i pełne tajemnic ruiny miast niezwykłej cywilizacji Majów.

 

Ten niewielki kraj (jego powierzchnia wynosi prawie 112,5 tys. km2) leży w Ameryce Środkowej, w sąsiedztwie Gwatemali, Salwadoru i Nikaragui. Zamieszkuje go ponad 9,1 mln ludzi. Mniej więcej połowa z nich to katolicy, drugą co do wielkości grupą wyznaniową są protestanci (ok. 40 proc.). Hondurasu nie zalała jeszcze masowa turystyka, co stanowi jego ogromny atut. Jest to świetne miejsce na wyjazdy kulturowe i przyrodnicze oraz wyprawy dla osób aktywnych. Tutejsze wybrzeże Morza Karaibskiego uchodzi za prawdziwy raj dla nurków. Na południowym zachodzie kraju znajduje się zatoka Fonseca (Golfo de Fonseca) wychodząca na Ocean Spokojny. Uważa się ją za jeden z najlepszych naturalnych portów na świecie. Prawie 80 proc. terytorium Hondurasu zajmują wyżyny i góry. Karaibski brzeg o długości mniej więcej 670 km porastają gęste lasy.

 

Honduran cechuje skromność i serdeczność, a także wielka miłość do ojczyzny. Ich ulubionym sportem jest piłka nożna. W lipcu 1969 r. rozegrał się konflikt zbrojny między Hondurasem a Salwadorem. Wojna stu godzin, nazwana przez polskiego reportażystę Ryszarda Kapuścińskiego wojną futbolową, pochłonęła ok. 2 tys. ofiar. Walki przerwała interwencja Organizacji Państw Amerykańskich, lecz napięcie w kontaktach obu krajów utrzymywało się jeszcze latami. Zarzewiem konfliktu miała być rzekomo przegrana honduraskiej drużyny w meczu kwalifikacyjnym do Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 1970 odbywającym się 15 czerwca 1969 r. w San Salvadorze (salwadorskiej stolicy). W rzeczywistości jednak stosunki między tymi państwami nie należały do najłatwiejszych już dużo wcześniej. Główny powód wybuchu wojny stu godzin stanowił fakt, że na przygranicznych obszarach Hondurasu masowo osiedlali się salwadorscy rolnicy poszukujący pracy. Honduraskie władze chciały zmusić Salwadorczyków do powrotu do ojczyzny, ale rząd Salwadoru obawiał się, że będą oni żądać reformy rolnej i przydziału ziemi.

 

DZIEDZICTWO MAJÓW

 

Sport, a właściwie sportowe emocje towarzyszyły człowiekowi od zawsze. W Imperium Rzymskim wrażeń dostarczały walki gladiatorów, starożytni Grecy żyli igrzyskami olimpijskimi, natomiast większość ludów prekolumbijskich miała swoją grę w piłkę, czyli juego de pelota.W ruinach majańskich miast w Ameryce Środkowej do dziś zachowały się boiska do grania. Jedno z największych i najbardziej imponujących powstało w Copán, znajdującym się obecnie na zachodzie Hondurasu. Ta mezoamerykańska gra była bardzo trudna i wymagała nie lada umiejętności. Do zawieszonej na wysokości kilku metrów kamiennej obręczy należało trafić podłużną kauczukową piłką (niekiedy nawet 4-kilogramową), którą odbijało się wyłącznie łokciem, kolanem lub biodrem. Gracze używali specjalnych ochraniaczy, często zrobionych z drewna. Z tego, że sport to nie do końca zdrowie, a jego uprawianie może powodować kontuzje i ciężkie obrażenia, Majowie doskonale zdawali sobie sprawę. Oprócz źródła sportowych emocji gra stanowiła też swojego rodzaju rytuał. Często jedna z drużyn składała się z jeńców wojennych i to właśnie ten zespół skazany był na porażkę. Wedle reguł krwawego wariantu rozgrywek kapitan drużyny przegranej tracił głowę. Podczas spaceru po wielkim boisku w Copán łatwo wyobrazić sobie, jak kilkunastu młodzieńców toczy tu walkę na śmierć i życie.

 

Majowie swoje miasta budowali na trudno dostępnym obszarze, w zakątkach głęboko ukrytych wśród gęstych tropikalnych lasów. Dotarcie do nich wymagało znakomitej wiedzy o przyrodzie, tężyzny fizycznej, odwagi i orientacji w terenie. Stanowisko archeologiczne Copán to największe i najlepiej zachowane pozostałości po majańskiej cywilizacji w całym kraju. Koniecznie trzeba je odwiedzić podczas wizyty w Hondurasie. Ruiny zostały odkryte na początku XIX w., ale dopiero w 1841 r. dzięki publikacji amerykańskiego podróżnika Johna Lloyda Stephensa i angielskiego rysownika Fredericka Catherwooda świat dowiedział się więcej o tym niezwykłym miejscu.

 

Tajemniczy Majowie zamieszkiwali półwysep Jukatan i rejony na południe od niego. Do najważniejszych ich ośrodków należały m.in. Chichén Itzá i Palenque (w Meksyku), Tikal (w granicach Gwatemali) czy właśnie Copán. To ostatnie miasto słynie przede wszystkim z najdłuższego znanego majańskiego tekstu utrwalonego pismem hieroglificznym, który opisuje historię jego władców. Znajdziemy go na kamiennych Schodach Hieroglifów prowadzących do centrum ceremonialnego. Składały się na nie świątynie budowane na piramidach schodkowych, zespoły pałacowe, dziedzińce i wspomniane boisko. Na głównym placu mieszkańcy spotykali się w ważnych dla społeczności momentach i z okazji uroczystości religijnych. Znajdowały się tu również stanowiska do prowadzenia niezwykle ważnych dla prekolumbijskich cywilizacji obserwacji astronomicznych. Okres świetności Copán przypada na stulecia od V do VIII. W tym czasie miasto mogło zamieszkiwać nawet 20 tys. osób. Nie bez powodu ośrodek nazywa się Atenami Nowego Świata. Centrum otoczone było dzielnicami mieszkalnymi. W Copán można spędzić cały dzień. Warto przy okazji zajrzeć do tutejszego bardzo ciekawego muzeum archeologicznego.

 

Ten skarb kraju znajduje się jedynie ok. 10 km od gwatemalskiej granicy. Dlatego z Gwatemali często organizuje się fakultatywne wycieczki do Copán. W Hondurasie warto jednak zostać na dużo dłużej.

 

OWOCOWY PORT

 

Na nizinnym obszarze kraju rozciągającym się wzdłuż wybrzeża karaibskiego można spotkać ceibę, w kulturze Majów uważaną za święte drzewo. Jej polska nazwa rodzajowa to puchowiec. Roślina ta występuje licznie w basenie Morza Karaibskiego. Drzewo ma charakterystyczną gładką korę, a z upływem lat pokrywają je gęsto kilkucentymetrowe kolce. Od wieków wykorzystywane jest jako środek leczniczy przy problemach związanych z układem moczowym, jak również przy schorzeniach skóry. Z oleju z nasion ceiby produkuje się mydło. Najcenniejszą jej częścią są jednak włókna nasienne (w formie puchu) o znacznych właściwościach wypornościowych nazywane kapokiem. Wykorzystuje się je w tapicerstwie i jako materiał izolacyjny oraz wypełnia się nimi poduszki i materace (kiedyś używano ich w kamizelkach ratunkowych). Obecnie coraz częściej kapok bywa zastępowany sztucznymi odpowiednikami.

 

Od puchowca pochodzi nazwa trzeciego co do wielkości ośrodka miejskiego Hondurasu. La Ceiba to ponad 200-tysięczne miasto portowe, stolica departamentu Atlántida. Właśnie stąd eksportuje się do Stanów Zjednoczonych owoce z Ameryki Środkowej, m.in. grejpfruty, pomarańcze, cytryny, a przede wszystkim ananasy i banany. Plantacje bananowca są bardzo charakterystycznym elementem krajobrazu północnej i północno-wschodniej części kraju. W 1899 r. powstała spółka United Fruit Company operująca na terenie Ameryki Środkowej i Południowej. Firma była właścicielem największych plantacji i uzależniła Honduras od uprawy bananów, na eksporcie których zarobiła ogromne pieniądze. Miała poza tym znaczący wpływ na politykę w tym kraju i wielu innych, nazywanych z tego względu republikami bananowymi.

 

La Ceiba uchodzi za honduraską stolicę rozrywki. Turyści przyjeżdżają tutaj zwłaszcza w maju na festiwal karnawałowy organizowany ku czci patrona miasta – św. Izydora Oracza.

 

MIESZKAŃCY KARAIBÓW

 

Niedaleko La Ceiby znajduje się Park Narodowy Pico Bonito (Parque Nacional Pico Bonito), drugi co do wielkości w kraju (ok. 1070 km² powierzchni). Majestatyczna góra (Pico Bonito) o charakterystycznym trójkątnym wierzchołku to wizytówka tego portowego miasta. Szczyt położony w paśmie górskim o nazwie Nombre de Dios wznosi się na wysokość 2435 m n.p.m. O wyjątkowości tego obszaru stanowi bogactwo flory i fauny oraz piękno krajobrazu. Na stosunkowo niewielkiej powierzchni rozwinęły się tu różne systemy roślinne, w tym gęste lasy równikowe na wybrzeżu i leśne kompleksy wysokich partii gór. Warto spędzić w tej malowniczej okolicy więcej czasu. Można go poświęcić na wspinaczkę górską, kąpiele w naturalnych akwenach czy obserwowanie ptaków. W tym rejonie występuje ok. 700 ich gatunków! Spotyka się tutaj piękne bławatniki, kolorowe tukany, wielkie czerwone ary i mnóstwo innych fascynujących stworzeń. Rzeka Cangrejal przepływająca przez park idealnie nadaje się na rafting. Jest jednym z najbardziej znanych w Hondurasie miejsc do uprawiania tej aktywności. Obszar parkowy stanowi część mezoamerykańskiego korytarza migracyjnego zwierząt, obejmującego Amerykę Środkową. W krajach leżących w tym regionie występuje mniej więcej 8 proc. znanych na świecie gatunków fauny, w tym wiele endemicznych.

 

Przy opisywaniu tego rejonu naszego globu nie sposób nie wspomnieć o Garifuna, czyli o tzw. Czarnych Karaibach. Ich bardzo liczna społeczność zamieszkuje właśnie tereny nad rzeką Cangrejal w pobliżu Parku Narodowego Pico Bonito. W całym Hondurasie żyje ok. 100 tys. przedstawicieli tej grupy etnicznej, najwięcej spośród wszystkich krajów w basenie Morza Karaibskiego. Garifuna są potomkami rdzennej ludności Karaibów i Afrykańczyków przywiezionych do pracy na plantacjach. Przekazy mówią o dwóch statkach transportujących afrykańskich niewolników, które w 1635 lub 1675 r. rozbiły się w pobliżu wyspy Saint Vincent w archipelagu Małych Antyli. Prawie wszyscy ocaleli i zasymilowali się z miejscowymi Karaibami. Od połowy XVIII w. władzę w rejonie archipelagu zaczęli przejmować Brytyjczycy. Mieszkańcy wysp długo stawiali opór nowym porządkom. Ostatecznie na obszarze brytyjskiej kolonii pozwolono pozostać rdzennej ludności, tzw. Czerwonym Karaibom, resztę zesłano w 1797 r. na wyspę Roatán u wybrzeży Hondurasu. Była ona zbyt mała, aby pomieścić nowych mieszkańców, którzy szybko przenieśli się na kontynent. Kultura dumnych Garifuna rozwija się do dziś i wraz z ich językiem, tańcem i muzyką została wpisana na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Warto spędzić w zamieszkanym przez nich rejonie choć jeden cały dzień i dać się porwać rytmom energetycznych punty i hunguhungu (fedu) czy zagrać w domino przy szklaneczce wyśmienitego honduraskiego rumu. Produkcji tego trunku sprzyjają idealne warunki do uprawiania trzciny cukrowej.

 

AROMATYCZNE PAMIĄTKI

 

Z Hondurasu pochodzi jedna z najlepszych kaw na świecie. Paczka aromatycznych ziaren będzie znakomitą pamiątką lub prezentem z tego kraju. Aby dowiedzieć się czegoś więcej o uprawie kawowców, najlepiej udać się na jedną z licznych plantacji i do palarni kawy. W takich miejscach można spróbować świeżo przyrządzonego napoju i przekonać się, że zazwyczaj różni się on zdecydowanie jakością od tego, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Zmielona kawa w sklepach w Europie często magazynowana bywa nawet ponad rok. O niepowtarzalnym smaku i doznaniach związanych z piciem tego napoju stanowi aromat, a on szybko się ulatnia. Dlatego też zawsze należy kupować kawę w ziarnach. Kawowce uprawiane są w Hondurasie na stokach o odpowiednim nachyleniu i nasłonecznieniu (głównie na terenie departamentu El Paraíso, czyli Raj). Przed palącym słońcem chronią je wysokie drzewa. Od października do stycznia pielęgnowane ręcznie krzewy pokrywają się czerwonymi dojrzewającymi owocami. Po zebraniu przy pomocy prasy pozbawia się je skórki, a następnie płucze i oddziela miąższ w procesie fermentacji. Kolejnym etapem jest suszenie, które niejednokrotnie odbywa się na słońcu. Rozsypane na plandekach ziarna to częsty widok w Hondurasie. Ostatni etap stanowi palenie – końcowe nierzadko odbywa się już w kraju importera. Najwartościowszą honduraską kawę oznacza się symbolem SHG (Strictly High Grown). Pochodzi ona z najlepszych upraw położonych na średniej wysokości ok. 1350 m n.p.m. Za jej kilogram trzeba zapłacić nawet kilkaset złotych.

 

Z Hondurasu warto przywieźć również cygara. W niewielu miejscach na świecie panują sprzyjające warunki do uprawy dobrego tytoniu. Liści z honduraskich plantacji, skoncentrowanych przede wszystkim na żyznym obszarze malowniczej doliny Jamastrán w departamencie El Paraíso, używają najwięksi światowi producenci. Od klimatu, rodzaju gleby, stopnia nasłonecznienia i poziomu wilgotności zależy smak, aromat, rozmiar i kolor cygar. Te z Hondurasu są wyraziste i aromatyczne.

 

KARAIBSKA IDYLLA

 

004PicoBonito
Pico Bonito, motyl Caligo memnon nazywany sową
© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

 

Ten środkowoamerykański kraj to mekka miłośników nurkowania i wędkarstwa. Jego nazwa pochodzi od wyjątkowej głębokości wody w okolicy karaibskiego wybrzeża. W języku hiszpańskim hondo znaczy „głęboki”. Honduras leży wzdłuż drugiej co do wielkości na świecie (mającej długość ok. 1 tys. km) rafy koralowej zwanej Wielką Rafą Koralową Majów (Mezoamerykańskim Systemem Rafy Barierowej). Zwykle kojarzy się z nią Belize i głęboka studnia Great Blue Hole, ale prawdziwe bogactwo podwodnego świata kryje się także nieopodal honduraskiego archipelagu Islas de la Bahía. W jego skład wchodzą główne wyspy Roatán, Guanaja i Útila. Są one łatwo dostępne, a pobyt na nich nie kosztuje na ogół zbyt dużo. Z wyjątkiem rajskiego skrawka lądu, za jaki uważa się słusznie Roatán, nie ma tu rozbudowanych luksusowych hoteli i resortów, za to w wielu miejscach możemy spędzić niezapomniane chwile w hamaku na tarasie drewnianego domku na palach lub na dziewiczej plaży. W okolicach Útili znajdziemy jedne z najzdrowszych i najmniej zniszczonych koralowców w Morzu Karaibskim. Poza tym spotyka się w tym rejonie liczne rekiny wielorybie, płaszczki, homary, krewetki czy mureny. Jeśli dopisze nam szczęście, natkniemy się na stado delfinów. Nie bez powodu wyspa ta (jak zresztą cały archipelag Islas de la Bahía!) uchodzi za jedno z najlepszych miejsc do nurkowania na świecie.

 

 MG 7855

Roatán – tzw. Dolphin Encounter zaprasza na spotkanie i pływanie z delfinami 
© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

Miłośnicy żeglarstwa, kajakarstwa, wędkarstwa, trekkingu, obserwacji ptaków i ekoturystyki koniecznie muszą odwiedzić jezioro Yojoa usytuowane na zachodzie kraju, na wysokości ok. 630–700 m n.p.m. Leży ono między szczytami wygasłych wulkanów. To największe naturalne jezioro Hondurasu. Znajdują się tu parki narodowe Montaña Santa Bárbara (Parque Nacional Montaña Santa Bárbara) i Cerro Azul Meámbar (Parque Nacional Cerro Azul Meámbar). Na tym obszarze występują np. legwany, węże, małpy, oceloty i pumy.

 

MIASTO W GÓRACH

 

 F3G1132

Kobiety Garifuna tańczące hunguhungu (fedu)
© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

 

Tegucigalpę, stolicę kraju, zamieszkuje ok. 1,2 mln osób – to ponad jedna ósma ludności całego Hondurasu. Położona u podnóży wzgórza El Picacho, przed wiekami stanowiła ośrodek wydobycia srebra i złota. Miasto sprawia wrażenie nieuporządkowanego. Warto odwiedzić w nim Muzeum Tożsamości Narodowej (Museo para la Identidad Nacional – MIN). W rejonie historycznego centrum wznosi się XVIII-wieczna barokowa Katedra św. Michała Archanioła i budynek Kongresu Narodowego. Miasto często służy turystom za bazę wypadową, ponieważ właśnie stąd bez problemu dostaniemy się do wszystkich najatrakcyjniejszych miejsc w Hondurasie. Niemal z każdego punktu w Tegucigalpie można dostrzec 30-metrową figurę Chrystusa El Picacho ustawioną na szczycie wzgórza El Picacho. Ma ona przynosić nadzieję na lepszą przyszłość krajowi, który w 1821 r. wyrwał się spod hiszpańskiego jarzma i 17 lat później ogłosił pełną niepodległość (26 października 1838 r.), lecz dopiero od niedawna powoli staje na nogi. Ogromną szansą dla tego państwa jest m.in. rozwój turystyki, a temu sprzyja walka ze stereotypami na temat Hondurasu.

 

Aby wczuć się w atmosferę stolicy, warto przystanąć na chwilę i zjeść sprzedawane na każdym rogu arepas, czyli placki z kukurydzy, smażonych platanów czy fasoli. Honduraska kuchnia niewiele różni się od tej spotykanej w innych krajach Ameryki Środkowej. Jej podstawę stanowi ryż, a także fasola przygotowywana na różne sposoby i tortilla. Na śniadanie jada się zwykle tzw. baleadas, czyli właśnie tortille podawane z fasolą, żółtym serem i kwaśną śmietaną. Dodatki zależą – oczywiście – od upodobania. Kilkadziesiąt lempirów (HNL) kosztuje doskonała wersja z awokado, mięsem i wieloma innymi składnikami. Całość doprawia się zazwyczaj bardzo ostrym sosem na bazie papryki jalapeño. Słynny szkocki szef kuchni Gordon Ramsay, który odwiedził Honduras w marcu 2017 r., tak zachwycił się miejscowymi baleadas, że uznał je nawet za zdecydowanie najlepsze latynoamerykańskie danie.    

 

INDIANIE I KOLONIŚCI

 

Ciudad Blanca, legendarne Białe Miasto, można nazwać Atlantydą Ameryki Środkowej. Według wierzeń to właśnie w nim narodził się Pierzasty Wąż (Quetzalcóatl). Uważany był za boga wiatru, nieba, ziemi, wody i płodności. Ok. 300 km od Tegucigalpy archeolodzy odkryli w 2012 r. interesujący zespół ruin. Wiele artefaktów dowodzi, że mogą być to pozostałości legendarnego ośrodka Ciudad Blanca. Stanowisko archeologiczne, którego powierzchnię szacuje się na mniej więcej 50 km², znajduje się w gęstym tropikalnym lesie w historycznym rejonie La Mosquitia (na Wybrzeżu Moskitów – Costa de Mosquitos), na terenie dziewiczego Rezerwatu Biosfery Río Plátano, wpisanego w 1982 r. na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To pełne tajemnic miejsce do dziś chroni wojsko, aby zapobiec kradzieżom. Odnaleziono tu fragmenty starożytnych struktur, w tym ziemnych piramid i placów, oraz liczne przedmioty codziennego użytku.

 

W wielu honduraskich miejscowościach natkniemy się na ślady kolonialnych czasów. Perełką architektury i niezmiernie ciekawym miejscem jest Gracias, dawna stolica Hondurasu (dzisiaj departamentu Lempira), założona w 1536 r. Do najstarszych tutejszych budynków należy świetnie zachowany Kościół La Merced, który powstał na początku XVII w. Obowiązkowo trzeba wybrać się też na spacer do hiszpańskiego Fortu św. Krzysztofa (Fuerte San Cristóbal), z którego rozpościerają się zapierające dech w piersiach widoki na całą dolinę. Wiele nazw własnych w Gracias nawiązuje do imienia pochodzącego z tego terenu legendarnego Lempiry (ok. 1499–1537), bohaterskiego władcy Indian Lenca (zamieszkujących terytorium dzisiejszego Hondurasu i Salwadoru), walczącego z hiszpańskimi konkwistadorami w latach 30. XVI stulecia. W pobliżu miasta znajdują się najsłynniejsze naturalne gorące źródła w kraju (Aguas Termales „Presidente”).

 

W tej części Ameryki Środkowej jest jeszcze bezsprzecznie mnóstwo do odkrycia. Nie warto się więc zbyt długo zastanawiać nad decyzją o podróży do wciąż raczej nieznanego turystom, lecz niezmiernie fascynującego Hondurasu. Najlepiej po prostu wyruszyć na spotkanie z wielką przygodą.

Birma – kraj uśmiechniętych ludzi

PYI_SOE_TUN_120C345_smiling_of_lisu_ladies.jpg

Birmę zamieszkuje oficjalnie aż 135 różnych grup etnicznych © HTAY WIN/MYANMAR TOURISM MARKETING ©

©PYI SOE TUN/MYANMAR TOURISM MARKETING

 


Anna Bandura 
www.nadiavstheworld.com

 

Choć Birma (od 1989 r. oficjalnie Mjanma – Myanmar) otworzyła się na świat cztery lata temu, wciąż na swój sposób jest krajem zamkniętym. Mężczyźni chodzą tu w spódnicach, kobiety nie piją alkoholu w miejscach publicznych, a dzieci pracują odkąd postawią pierwsze kroki. Woły zaprzęgnięte do drewnianego wozu czy parowóz w ruchu osobowym to nie atrakcje turystyczne, a codzienny widok. Najlepszą wizytówką tej krainy są jej mieszkańcy – imponują gościnnością, otwartością i szacunkiem do obcokrajowców. Ich ciepłe uśmiechy, szczere pozdrowienia oraz okrzyki radości rzucane w stronę turystów zaskakują zagranicznych gości, a jednocześnie sprawiają, że czujemy się niezwykle dobrze w tym kraju, w którym czas się zatrzymał.

Więcej…

Zachwycająca przygoda w Meksyku

EWA ZAMIECKA

 

                                                                                                             FOT. MEXICO TOURISM BOARD

<< Gdy poszukujący złota Hiszpanie pod wodzą Hernána Cortésa przybyli w 1519 r. do kontynentalnego wybrzeża Zatoki Meksykańskiej, nie spodziewali się znaleźć tutaj zbyt rozwiniętej cywilizacji i wielkich kamiennych miast. Ogrom i bogactwo tych ziem musiały jednak ich zachwycić, bo zapragnęli przyłączyć je do swojego królestwa. Tak powstała Nowa Hiszpania, która po trzech stuleciach wyzwoliła się spod władzy kolonizatorów, aby przeistoczyć się m.in. w barwny Meksyk, gdzie dziś obok hiszpańskiego funkcjonuje aż 67 języków urzędowych (np. náhuatl, maja, mixtec czy tzeltal). Ta dawna kraina Majów, Azteków i Zapoteków przyciąga obecnie każdego roku miliony turystów z całego świata. >>

Nazwa México pochodzi z języka z grupy uto-azteckiej – náhuatl, rozpowszechnionego przez Azteków. Jej znaczenie nie zostało jednak do końca wyjaśnione. Meksyk to dzisiaj jedno z najludniejszych państw naszego globu – ma prawie 115 mln mieszkańców. Posiada powierzchnię ponad 6 razy większą od Polski (niemal 2 mln km²). Jest ojczyzną rozśpiewanych muzyków mariachi, charyzmatycznej malarki Fridy Kahlo i laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury Octavia Paza.

Więcej…