ELŻBIETA PAWEŁEK

                                                                                                             FOT. FOTOTECA ENIT/SANDRO BEDESSI
<< Ta piękna wyspa miała wielu sławnych wielbicieli wśród elit politycznych i arystokracji. Dziś jest rajem żeglarzy, nurków oraz wind- i kitesurferów. Turystów szukających błogiego wypoczynku kusi błękitną wodą, kilometrami uroczych plaż i luksusem Costa Smeralda (Szmaragdowego Wybrzeża). >>

Druga po Sycylii największa wyspa Morza Śródziemnego posiada status regionu autonomicznego Włoch. To poczucie odrębności to zapewne dziedzictwo po historycznym Królestwie Sardynii, które choć w ciągu setek lat istnienia zmieniało swoje granice i przechodziło z rąk do rąk, zakończyło swój żywot dopiero w 1861 r. po włączeniu do Królestwa Włoch. Potwierdza je także język sardyński, nadal używany przez mieszkańców wyspy.

 

Na górzystej w znacznej części Sardynii temperatura nie spada zazwyczaj poniżej zera nawet w okresie zimy, a słońce świeci przez większość dni w roku. Dlatego żadna pora nie wydaje się nieodpowiednia na wyjazd w te strony. Oprócz wspaniałych krajobrazów na uwagę zasługują też tutejsze urokliwe miasta i porty.

 

Przerwa obiadowa na plaży

Cagliari, stolica Sardynii, w południe przypomina rozgrzaną patelnię. Upał nie przeszkadza jednak Senegalczykom handlującym na chodnikach. – Madame, good price – zachęcają do zakupów z szerokim uśmiechem. – English, Deutsch, Français, Español? – próbują odgadnąć naszą narodowość. W tym czasie większość ludzi sączy espresso lub zimną wodę mineralną przy Via Sardegna, gdzie roi się od klimatycznych kawiarenek i restauracji. Pod rozłożystymi parasolami łatwiej przetrwać żar lejący się z nieba. Znany angielski pisarz David Herbert Lawrence (1885–1930) w swojej książce Morze i Sardynia (Sea and Sardinia) z 1921 r. twierdził, że Cagliari jest dość ładne, ale trochę dziwne i w ogóle nie przypomina Włoch. Po niemal 100 latach niewiele się zmieniło. Na pewno przybyło mieszkańców, żyje ich tutaj już 150 tys. Wyrosły nowoczesne przedmieścia z blokami, które jednych zachwycają, a innych denerwują. Jednak nadal nad stolicą góruje stare centrum otoczone pizańskimi fortyfikacjami, jej wybrzeże pokrywa złoty piasek, a w niewielkich lagunach można bez końca podglądać flamingi, żurawie i kormorany.

FOT. FOTOTECA ENIT/SANDRO BEDESSI

Cagliari – Bastione di Saint Remy

 

Miasto trochę szpecą stare koszary wojskowe, położone, jak na ironię, w przepięknym miejscu nad samym morzem – mówi nam Giulia, od kilkunastu lat mieszkająca na Sardynii. Kiedyś dziwiła się, że w porze letniej sjesty wszyscy pędzili na miejską plażę, a potem zrelaksowani lub spieczeni na raka wracali do pracy. Teraz sama tak robi. Niektórzy wybierają na plażowanie przybrzeżną dzielnicę Poetto (15 min. miejskim autobusem z Piazza Matteotti) ze względu na bardziej kameralną atmosferę i brak tłoku. Z morza wynurza się tu intrygująca skała, nazywana Sella del Diavolo – Diabelskim Siodłem. Podobno w tym miejscu św. Michał Archanioł wygrał walkę z diabłem.

Wieczorem najprzyjemniej pospacerować po Via Manno, uważanej za jedną z najpiękniejszych sardyńskich promenad. Po drodze mijamy hałaśliwe Piazza Yenne i Largo Carlo Felice, przy których skupiła się większość sklepów, hoteli, barów i banków. Zwiedzanie Cagliari można właściwie ograniczyć do jego starej części, czyli Castello. To labirynt średniowiecznych uliczek, miejskie fortyfikacje Torre dell’Elefante (Wieża Słonia) i Torre di San Pancrazio (Wieża św. Pankracego) czy przeszywająca chłodem romańska Cattedrale di Cagliari (Katedra Cagliari), o której mówi się, że przepuszczona przez maszynę czasu, przesiąkła barokiem. Spod monumentalnego Bastione di Saint Remy (Bastionu św. Remigiusza) warto wejść krętymi, wąskimi schodami na górę. Trud wspinaczki rekompensuje piękny widok na port i okoliczne laguny. Stąd też najlepiej podziwiać zachody słońca. Czerwona kula znika za horyzontem, rozświetlając morze w niezwykle widowiskowy sposób.

 

W obcych rękach

Kiedy David Herbert Lawrence przyjechał na Sardynię, wydała mu się egzotyczna i zagubiona pomiędzy Europą i Afryką, wręcz niczyja. Sardyńczycy uważają, że to efekt długiej, dramatycznej historii i nieustających podbojów wyspy przez inne nacje. Można znaleźć tutaj ślady panowania Kartagińczyków, Rzymian czy Hiszpanów. Próbował ją zdobyć również Napoleon i słynny admirał Horatio Nelson, dowodzący flotą brytyjską. Po 15 miesiącach bezskutecznego oblężenia napisał w raporcie: Bóg jeden wie, że będąc w posiadaniu Sardynii, nie pragnęlibyśmy już Malty ani żadnej innej wyspy.

Pierwszą osobą, która przyczyniła się do jej rozwoju był… Benito Mussolini. Za jego rządów przeprowadzono reformy ziemskie, osuszono grunty, postawiono tamy na rzekach. Dopiero po II wojnie światowej wyspa, podobnie jak Sycylia, uzyskała autonomię. Sardyńskie władze sprawują dziś kontrolę nad transportem, turystyką, przemysłem i policją. A jednak mieszkańcy czują urazę do rządu włoskiego, mając mu za złe, że uczynił z Sardynii główną bazę wojsk NATO na Morzu Śródziemnym.

Sardyńczycy zawsze byli wykorzystywani. Są bardzo nieśmiali i zamknięci, ale cechuje ich duże poczucie dumy. Chociaż ostatnio to się zmienia – dodaje Giulia. Wielu z nich pracuje w usługach turystycznych, jak Emilio, kelner w niewielkiej restauracji, uwijający się jak w ukropie między stolikami z gośćmi. Na naszych talerzach lądują kraby z grilla, doprawione jałowcem i mirtem, rozpływająca się w ustach pieczeń wieprzowa i duszone ryby. Na zakończenie uczty próbujemy słodkiej grappy pod nazwą Malvasia, która szybko uderza do głowy.

Wyspiarze, tacy jak Emilio, szczycą się tym, że nie ma tu ani bardzo dużych miast, ani ciężkiego przemysłu. Dzięki temu sardyńskie plaże należą do najczystszych we Włoszech. Kameralne ośrodki wypoczynkowe położone malowniczo nad samym morzem stanowią często wymarzoną oazę spokoju dla zapracowanych Europejczyków o skołatanych nerwach. Nic więc dziwnego, że coraz więcej mieszkańców ze stałego lądu, nazywanego przez miejscowych il continente, przyjeżdża w te strony.

 

Morze o barwie szmaragdów

Sardynia pozostałaby zapewne wyspą pasterzy, gdyby nie książę Aga Chan IV – religijny przywódca ismailickich nizarytów. W 1958 r. przybił do tutejszego brzegu swoim jachtem, szukając schronienia przed sztormem. Tak zachwycił się północnym wybrzeżem, pełnym małych zatoczek, że postanowił kupić tutaj ziemię. Wkrótce jego przedstawiciele namówili miejscowych rolników do sprzedaży 10 km nadmorskiego pasa za niską cenę. Zaradny książę ściągnął najpierw inwestorów, którzy zbudowali luksusowe hotele, a potem koronowane głowy i inne ważne osobistości. Świat dowiedział się o istnieniu Costa Smeralda (Szmaragdowego Wybrzeża) – jednego z najpiękniejszych w basenie Morza Śródziemnego. Jego nazwa pochodzi od koloru morza w tej okolicy. Nie ma na nim hoteli przypominających miejskie wieżowce, tablic reklamowych, krzykliwych restauracji szybkiej obsługi. Przestronne apartamenty z naturalnego kamienia dyskretnie wkomponowano w krajobraz. Podobno wpada tu były premier Włoch Silvio Berlusconi, kiedy ma dość skandali wokół swojej osoby. Bywała w tym miejscu także obecna księżna Hanoweru i Monako Karolina oraz słynny projektant mody Karl Lagerfeld.

Dyskretna ochrona bierze pod lupę każdego gościa. Wraz z Giulią podążamy jednak śmiało do Porto Cervo, czyli Portu Jelenia. To niepisana stolica Szmaragdowego Wybrzeża. Wymuskane alejki, budynki wystylizowane na wiejskie domy – cała osada przypomina idylliczną śródziemnomorską wioskę, doskonałe miejsce na ucieczkę od szarej codzienności. W wielkiej przystani aż tłoczno od wspaniałych jachtów i katamaranów kołyszących się lekko na wietrze. W powietrzu unosi się zapach luksusu. O ceny lepiej nie pytać, wszystko kosztuje tutaj kilka razy drożej niż w innych ośrodkach... 

FOT. FOTOTECA ENIT/SANDRO BEDESSI

 Buggerru – Spiaggia di San Nicolò

 

Na skrzydłach wiatru

Sardynia, wyspa dwóch żywiołów – wody i wiatru, okazuje się wymarzonym miejscem dla miłośników sportów wodnych. Nieustannie wiejące mistral, scirocco i levante, ponad 200 km plaż z białym piaskiem oraz krystalicznie czysta woda stwarzają wręcz idealne warunki do kitesurfingu. Latem można uprawiać go w kilku miejscach, przez cały rok – jedynie w Porto Botte. Działa tu polska szkoła kitesurfingu SKYHIGH, wystawiająca uczestnikom kursu certyfikaty IKO (International Kiteboarding Organization), uprawniające do wypożyczenia sprzętu we wszystkich centrach IKO na całym świecie. Bardziej zaawansowani mogą wypuścić się na kitesafari z przewodnikiem – ekscytującą tygodniową wędrówkę po najpiękniejszych zatokach Sardynii.

Wysokie morskie fale najbardziej cieszą surferów. Pełno ich zawsze na miejskiej plaży Poetto w Cagliari, a także na Chia i Capo Mannu na półwyspie Sinis. W jego zatoczkach często cumują żeglarze, również na dziko, jeśli nie stać ich na opłaty portowe. Sardynia oferuje też wiele atrakcji amatorom nurkowania. Swoim łagodnym klimatem i ciepłą wodą (zimą jej temperatura nie spada poniżej 13°C) zachęca wręcz do poznawania morskiego królestwa. Na odkrywców czekają podwodne groty, zatopione wraki statków i koralowce przy Capo Carbonara (przylądku Carbonara) oraz Isola dei Cavoli (wyspie Cavoli). Natomiast przy południowym brzegu nie lada atrakcją będą ławice tuńczyków.

 

Lekcja historii

Każdy sardyński przewodnik zapewnia jednak, że ten uroczy skrawek lądu ma dużo więcej do zaoferowania niż tylko słońce i morze. Nie trzeba długo szukać, aby napotkać tutaj rzymskie i kartagińskie ruiny, potężne fortece wzniesione przez Genueńczyków, wspaniałe budowle gotyckie i barokowe lub pełne elegancji kościoły pizańskie. Największe zaciekawienie budzą niezmiernie tajemnicze okrągłe, kamienne nuragi (pozostało ich prawie 7 tys.). Najprawdopodobniej pełniły one niegdyś m.in. funkcje obronne i reprezentacyjne. Nie ujrzymy ich w żadnym innym zakątku świata.

FOT. FOTOTECA ENIT/VITO ARCOMANO

Tharros – ruiny miasta fenickiego

 

Nie można opuścić wyspy bez wizyty w Alghero, przepięknym porcie w prawdziwie hiszpańskim stylu, ani w sąsiednim Sassari z zachwycającą starówką. Niektórzy do długiej listy miejsc, jakie koniecznie trzeba zobaczyć, dorzucają też należącą do Sardynii wyspę La Maddalena. Łatwo dostać się z niej na Caprerę, na której włoski generał i przywódca walk o wyzwolenie Włoch Giuseppe Garibaldi (1807–1882) spędził ostatnie lata swojego życia, pisząc powieści i hodując kozy. – Niestety, na wypoczynek à la Garibaldi nie ma jeszcze chętnych – śmieją się Sardyńczycy.


 

Artykuły wybrane losowo

GRECJA DLA KAŻDEGO

WOJCIECH KUDER

 

Gdzie wyjechać na urlop, żeby ani przez chwilę się nie nudzić? Jak połączyć marzenia o beztroskim wypoczynku, fascynującej podróży w czasie i przygodach, o których z wypiekami na twarzy opowiada się potem przez szereg długich, zimowych wieczorów? Rozwiązaniem w tym przypadku może być z pewnością Grecja… Mityczna kraina wszechmocnych bogów i odważnych bohaterów, ojczyzna poetów, słońca i wyśmienitego wina, po którym świat wygląda jakby wyszedł spod pędzla mistrzów impresjonizmu. To jedno z tych miejsc, gdzie wraca się wielokrotnie. Jest niby zaginione pośród morskich fal królestwo wiecznej szczęśliwości, w którym każdy znajdzie coś dla siebie!

Więcej…

Sri Lanka – w harmonii z naturą

ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

<< Sri Lanka leży na malowniczej wyspie Cejlon położonej w Azji na południowy wschód od Półwyspu Indyjskiego, w odległości ok. 50 km od wybrzeży Indii. Od południa oblewają ją wody Oceanu Indyjskiego, od wschodu Zatoki Bengalskiej, a od północnego zachodu cieśniny Palk i zatoki Mannar. Swoim kształtem przypomina spadającą kroplę lub łzę. >>

 

Maharadża Wihara w jednej z 5 jaskiń buddyjskiej Złotej Świątyni w Dambulli

© SRI LANKA TOURISM

 

Na Sri Lance występują dwie pory monsunowe. Na zwiedzanie i plażowanie można tu wybrać się przez cały rok. Wyspa jest zróżnicowana pod względem etnicznym, religijnym i kulturowym. Zamieszkują ją głównie Syngalezi i Tamilowie. Poza tym żyją tutaj również osoby pochodzenia arabskiego, chińskiego, malezyjskiego czy portugalskiego, holenderskiego i brytyjskiego. Lankijczycy są bardzo mili, serdeczni i pomocni. Na ich twarzach niemal zawsze widnieje ciepły i przyjazny uśmiech.

Do największych lankijskich miast należą Kolombo (blisko 800 tys. mieszkańców, obszar metropolitalny – ponad 5,6 mln ludności), Dehiwala-Mount Lavinia, Moratuwa, Negombo i Kandy. W sanskrycie Sri Lanka oznacza Lśniący Kraj. Nazwa ta nawiązuje do eposu Ramajana, gdzie wyspa określana jest jako Lanka. Na Cejlonie można odkryć mądrość ajurwedy w stylowych i wytwornych spa oraz rozkoszować się smakiem pysznej herbaty.

 

Sigirija, niesamowity kompleks pałacowy zbudowany w V w. na szczycie Lwiej Skały

© SRI LANKA TOURISM

 

CUDA WYSPY

Sri Lanka pomimo swojej niewielkiej powierzchni (65 610 km²) szczyci się zaskakującą liczbą miejsc wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Sześć z nich stworzył człowiek, podczas gdy dwa są dziełem samej natury. Do tych ostatnich należy Rezerwat Leśny Sinharaja, znajdujący się w południowo-zachodniej części wyspy, w odległości ok. 80 km od miasta Galle, i charakteryzujący się ogromnym zróżnicowaniem przyrodniczym. Rośnie tu jeden z ostatnich dziewiczych lasów deszczowych. Obszar zamieszkują ssaki, liczne ptaki i gatunki motyli. Najlepszą okazją do poznania fauny i flory Cejlonu są niezapomniane wyprawy trekkingowe w głąb dżungli.

Turysta przybywający na Sri Lankę może spodziewać się wielu atrakcji. Wrażenie zrobi na nim z pewnością wizyta w Kandy, dawnej stolicy wyspy, której historyczne zabudowania także umieszczono w 1988 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Ślady kolonialnej przeszłości mieszają się w niej ze współczesnym chaosem. To dzisiaj ważny kulturalny ośrodek w kraju. Na uwagę zasługuje tu Świątynia Zęba (Sri Dalada Maligawa), gdzie przechowuje się jedną z najcenniejszych dla Lankijczyków relikwii. Ząb Buddy znajduje się w głównej części obiektu. Kryjący go złoty relikwiarz można oglądać trzy razy dziennie (o poranku, przed południem i wieczorem) w czasie wyjątkowej ceremonii. Raz w roku relikwię umieszcza się na grzbiecie słonia, za którym kroczy pochód wiernych pielgrzymów. Odbywa się to podczas festiwalu Esala Perahera (znanego również jako Festiwal Zęba) organizowanego w lipcu i sierpniu. W trakcie jego trwania ulicami miasta przechodzą niesamowite korowody bębniarzy, tancerzy i batożników oraz pięknie udekorowane słonie. To święto jest jednym z ważniejszych religijnych wydarzeń na wyspie, którą w większości (w ok. 70 proc.) zamieszkują buddyści. Sama świątynia należała niegdyś do kompleksu pałacowego. W pobliżu znajduje się interesujące Muzeum Słonia Raja, uczestnika uroczystych ceremonii w Kandy przez ponad 50 lat, i Międzynarodowe Muzeum Buddyjskie (International Buddhist Museum) w dawnym pałacu. W tym ostatnim zachował się drewniany dach i strop, jak również wiele przedmiotów z czasów przedkolonialnych. Poza tym na uwagę zasługują Łaźnie Królewskie, Sala Audiencyjna i Muzeum Narodowe. Wyjątkowe wrażenie wywiera na zwiedzających widok świątyń pięknie podświetlonych po zapadnięciu zmroku.

Ważnym elementem krajobrazu Kandy jest także jezioro o tej samej nazwie, które można obejść pieszo. W mieście warto też odwiedzić jeden z najstarszych na świecie dzikich obszarów objętych ochroną – Leśny Rezerwat Udawattakelle (utworzony już w 1856 r. na obszarze 103 ha). Miłośnikom natury spodobają się również Królewskie Ogrody Botaniczne (o powierzchni 59 ha), położone na przedmieściach Kandy w zakolu rzeki Mahaweli, najdłuższej na Sri Lance (335 km). Godny polecenia jest poza tym oddalony od miasta o ok. 40 km sierociniec dla słoni w miejscowości Pinnawala. Obecnie znajduje się w nim kilkadziesiąt młodych osobników, które zostały porzucone w dżungli lub okaleczone przez miny. Kandy stanowi także świetną bazę wypadową do wypraw na zielone pola herbaciane.

Kolejnym obiektem z Listy Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO jest Anuradhapura, historyczna stolica syngaleskiego państwa. Na tronie zasiadało w niej ponad 100 monarchów, którzy dbali o rozkwit kultury i sztuki, wznosili wspaniałe pałace, zamawiali wymyślne rzeźby i tworzyli bogato zdobione ogrody. Miasto leży ok. 200 km na północny wschód od Kolombo i nadal uchodzi za ważny ośrodek buddyzmu. Wśród starożytnych ruin zachowało się kilka budowli sakralnych i pałaców oraz dom jałmużny. Na uwagę zasługuje 122-metrowa Jetavanaramaya, uważana za najwyższą stupę na świecie. W Anuradhapurze rośnie także od 288 r. p.n.e. figowiec pagodowy, znany jako Jaya Sri Maha Bodhi, pochodzący od świętego drzewa, pod którym Budda według tradycji osiągnął oświecenie. To prawdopodobnie najstarsze drzewo na ziemi o udokumentowanej historii.

Na południowy wschód stąd znajdują się kolejne pozostałości dawnego miasta wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO – Polonnaruwa.Największy rozkwit ośrodka przypadł na lata 1153–1186, kiedy to panował król Parakramabahu I. Duże wrażenie robią tu cztery wykute w jednej granitowej skale posągi Buddy z XII w. Jeden z nich przedstawia go jako kilkunastometrowej długości postać pogrążoną we śnie, inny – jako stojącego mężczyznę (ma niemal 7 m wysokości). Należą one do świątyni Gal Vihara (Uttararama). Na uwagę zasługuje też Gal Pota – kamienna księga o długości blisko 9 m i szerokości 1,5 m. Cały kompleks zajmuje kilka kilometrów kwadratowych, a w jego centrum stoi cytadela.

W 1991 r. pod ochroną organizacji UNESCO znalazła się lankijska Złota Świątynia w Dambulli, kompleks właściwie pięciu sanktuariów w jaskiniach, powstałych w okresie od I w. p.n.e. do XVIII w. n.e. Pierwsze z nich, Dewadżara Wihara, zachwyca posągiem Buddy o długości 14 m, wyrzeźbionym z jednego kawałka skały. Drugie, Maharadża Wihara, jest największe ze wszystkich. Zdobią je piękne malowidła przedstawiające życie Buddy. Trzecie, Maha Alut Wihara, pochodzi z XVIII stulecia. Poza tym znajduje się tu jeszcze świątynia (Pachima Wihara) poświęcona królowej Somawathi i Dewana Alut Wihara, najmłodsza ze wszystkich, wyremontowana w XX w., w której posąg leżącego Buddy otacza pięć innych figur wykonanych z cegieł i gipsu.

Najbardziej interesującym i popularnym miejscem na Sri Lance wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO jest Sigirija (Sigiriya,Lwia Skała), nazywana ósmym cudem świata. Na ogromnej skale król Kassapa I (panujący w latach 473–495) zbudował tu niezwykły pałac. Zdobiły go zmysłowe freski przedstawiające przepiękne dziewczęta. Niektóre malowidła przetrwały do dziś wraz z niezwykłym kompleksem wodnych ogrodów, będącym niezmiernie zaawansowanym projektem hydrologicznym. Miejsce to przypomina ogromną galerię ściennych obrazów.

Organizacja UNESCO umieściła na swojej liście jeszcze inny lankijski zabytek – historyczne centrum i fortyfikacje miasta Galle. Tutejszy kompleks fortowy jest uważany za najlepiej zachowany tego typu zespół architektoniczny wzniesiony przez Europejczyków w całej Azji Południowej. Utkane z wąskich ulic obsadzonych holenderskimi parterowymi domami Galle tętni życiem jak w okresie, kiedy było ważnym portem pasażerskim. Zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce podczas zwiedzania południa wyspy.

  

DWA OBLICZA STOLICY

Największym miastem na Sri Lance jest jej handlowa stolica Kolombo (administracyjna to Sri Dźajawardanapura Kotte lub po prostu Kotte). Stanowi ona najważniejsze centrum kulturalne i biznesowe kraju, a swoje siedziby mają w niej przedstawicielstwa dyplomatyczne i liczne instytucje państwowe. Kolombo leży w południowo-zachodniej części wybrzeża. Przyjeżdżający do niego turyści mogą zwiedzać buddyjskie, hinduistyczne, muzułmańskie i chrześcijańskie świątynie, oglądać kolonialne budynki czy odpoczywać na przepięknych piaszczystych plażach. Z jednej strony finansową stolicę Sri Lanki wypełnia wiele sklepów, drapaczy chmur, banków i nowoczesnych centrów handlowych, ale z drugiej mamy tu też wspaniałe zabytki, teatry, galerie i placówki muzealne. Warto odwiedzić neoklasycystyczny gmach Muzeum Narodowego, które działa od 1 stycznia 1877 r. Znajdują się w nim m.in. reprodukcje XIX-wiecznych obrazów przedstawiających wyspę, historyczne rzeźby i szkielety zwierząt oraz biblioteka. Poza tym na zainteresowanie zasługują trzy obszary administracyjne: Ogrody Cynamonowe (Cinnamon Gardens), Fort (dzielnica biznesowa z oficjalną siedzibą prezydenta Sri Lanki – President’s House) i Wyspa Niewolników (Slave Island).

Zupełnie inaczej wygląda Pettah, usytuowana na wschód od centralnej dzielnicy Fort. Jest zatłoczona i chaotyczna, a na jej ulicach panuje typowy azjatycki rozgardiasz. Wypełniają ją sklepy, restauracje, kawiarnie i stragany. Warto tutaj podejść do protestanckiej świątyni Wolvendaal, wzniesionej przez Holendrów w połowie XVIII stulecia, starego Ratusza czy dworca kolejowego. Na uwagę zasługuje również biało-czerwony meczet Dżami Ul-Alfar. Został on ukończony w 1909 r. i zbudowany dla wspólnoty muzułmańskiej pochodzącej z Indii. Znajduje się w samym sercu dzielnicy i góruje nad okoliczną zabudową.

Z kolei Bambalapitiya w Kolombo stanowi ważne centrum edukacyjne z mnóstwem uczelni wyższych i szkół. Można tutaj również podziwiać wspaniałe, niezmiernie barwne sanktuarium hinduistyczne Kathiresan Kovil poświęcone bogu śmierci i wojny – Karttikei (Muruganowi lub Skandi).

Świątyń w Kolombo jest naprawdę bardzo dużo, a należą do wyznawców różnych religii. Jeden z ciekawszych obiektów stanowi Seema Malaka na wodach jeziora Beira. Ta buddyjska świątynia wchodzi w skład kompleksu sakralnego Gangaramaya i została zaprojektowana przez najsłynniejszego lankijskiego architekta – Geoffreya Bawę (1919–2003). Stanęła w miejscu starej konstrukcji z końca XIX stulecia, która zaczęła się zapadać. Seema Malaka wznosi się na trzech platformach połączonych ze sobą mostami pontonowymi. Obecnie pełni funkcję głównie ośrodka nauki i medytacji dla wielu mnichów.

Wbrew pozorom pobyt w głośnym, zatłoczonym Kolombo może być miłym początkiem podróży po Sri Lance. Miasto ma swój specyficzny urok i warto poznać je bliżej. Reszta wyspy jest zupełnie inna od biznesowej stolicy. Wypełniają ją głównie pachnące plantacje herbaty, rezerwaty przyrody i plaże rozciągające się nad malowniczymi lagunami.

 

Historyczny budynek firmy Cargills (Ceylon) PLC w dzielnicy Fort w Kolombo

© VISIT COLOMBO/VISITCOLOMBO.COM

 

RAJSKIE PLAŻE

Sezon turystyczny trwa na cieszącej się popularnością Sri Lance przez cały rok. Mające 1340 km długości wybrzeże usiane jest skalnymi zatokami ze srebrnobiałym piaskiem opadającym w stronę wody i wysmukłymi palmami kokosowymi dającymi błogi cień. Na zachodzie znajdują się spektakularne piaszczyste plaże takie jak Negombo, Mount Lavinia, Bentota i Hikkaduwa. Na południu leżą Mirissa, Weligama, Dickwella (Dikwella), Koggala, Tangalle i Unawatuna. Ta ostatnia uchodzi słusznie za jedną z najlepszych plaż na świecie. Na wschodnim wybrzeżu położone są Nilaveli, Uppuveli, Passekudah, Kalkudah i zatoka Arugam, która słynie ze znakomitych warunków do surfowania. Spokojne, szafirowe wody Oceanu Indyjskiego mają idealną temperaturę do nurkowania. Pod ich powierzchnią kryją się zachwycające rafy koralowe. Nurkowie mogą oglądać wiele niesamowitych gatunków ryb, takich jak graniki, barakudy, manty czy ogończe, oraz żółwie morskie. Na dnie oceanu w pobliżu wyspy spoczywają także wraki statków. Na szczególną uwagę zasługuje tankowiec SS Conch, który należał do koncernu Shell i zatonął w 1903 r. Poza tym pod wodą znajduje się tu również brytyjski lotniskowiec HMS Hermes zatopiony przez japońskie samoloty w kwietniu 1942 r., gdy wypłynął z portu Trikunamalaja (Trinkomali).

 

ZIELONY SKARB

Jednym z głównych towarów eksportowych kraju i produktem spożywczym najczęściej kojarzonym ze Sri Lanką jest herbata, a dokładniej herbata cejlońska. Krajobraz wyspy, w którym dominuje soczysta zieleń i lazur wody, dodatkowo urozmaicają wzniesienia, na których uprawia się ten dający wyjątkowo aromatyczne liście krzew. Sadzonki tej rośliny Brytyjczycy przywieźli w XIX w., kiedy zaraza zniszczyła uprawianą tu do tej pory kawę. Herbata dobrze rośnie w ciepłym klimacie na odpowiednio wysoko leżących, pochyłych terenach.

Liczne lankijskie plantacje znajdują się w okolicy miejscowości Nuwara Elija (Nuwara Eliya), Dimbula, Kandy, Matale, Haputale czy Badulla – stąd pochodzą produkty doceniane przez koneserów na całym świecie. Warto odwiedzić jedną z nich i zobaczyć, jak przetwarza się zielone liście, które później trafiają do naszych domów. Na szczególną uwagę zasługuje także rytuał parzenia herbaty, celebrowany na Cejlonie z największą dokładnością i trwający mniej więcej pół godziny. Aby móc go przeprowadzić we właściwy sposób, potrzeba sporej wiedzy i doświadczenia. Warto dodać, że mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów Sri Lanka jest drugim największym eksporterem herbaty na świecie (zaraz po Chinach). Rocznie wytwarza się jej ponad 300 mln kg, co stanowi mniej więcej 10 proc. światowej produkcji. Z Cejlonu w 2017 r. wyjechał towar o łącznej wartości 1,5 mld dolarów (to aż 19,3 proc. globalnego eksportu herbaty).

Kraj ten słynie też z aromatycznych przypraw, takich jak cynamon, kardamon czy goździki, oraz tradycyjnych wyrobów rękodzielniczych ze srebra, brązu, drewna, skóry i trzciny. Wydobywa się tu również wiele rodzajów kamieni szlachetnych, m.in. rubiny, szafiry, topazy, granaty i ametysty.

 

Centra spa na Cejlonie mają w ofercie szereg zabiegów relaksacyjnych

©SRI LANKA TOURISM

 

KLUCZ DO ZDROWIA

Na Sri Lance można zadbać zarówno o ciało, jak i o duszę. Praktykowana na niej od lat ajurweda, wypracowana w starożytnych Indiach, jest jednym z najstarszych systemów medycyny i oznacza wiedzę o życiu. Opiera się na holistycznym podejściu do leczenia człowieka. Jej podstawowe założenie stanowi teoria trzech energii życiowych (dosz). Są to vata (siła odpowiadająca za ruch), pitta (kontrolująca trawienie i procesy wytwarzania energii) i kapha (odpowiadająca za budowę organizmu i jego stabilność). Każdy człowiek charakteryzuje się ich unikatowym połączeniem, które określa jego naturę. W przypadku gdy elementy te rozkładają się harmonijnie, cieszy się on dobrym zdrowiem i samopoczuciem, ale kiedy równowaga zostanie zachwiana, zaczynają się problemy, dlatego należy ją szybko przywrócić.

Praktykujący ajurwedę stosują wiele leczniczych ziół i roślin rosnących na Sri Lance. Łączą liście, korę, owoce, korzenie i kwiaty w specjalne mikstury, olejki i maści. W zaciszu błogich centrów i gabinetów spa terapeuci dobierają indywidualnie do potrzeb pacjenta najbardziej skuteczną kurację. Zabieg swedhanaprzeprowadza się na drewnianej skrzyni, w której gotowane są zioła. Ulatująca otworami para otula ciało i pozwala oczyścić organizm z wielu toksyn. Pizhichil polega na zastosowaniu relaksującego masażu, podczas którego w okolice stawów wciera się kojące olejki. Abhyanga to całościowy masaż olejowy, wykonywany w celu przywrócenia równowagi psychofizycznej, usprawnienia pracy narządów oraz optymalnego odżywienia, ujędrnienia i uelastycznienia skóry. Oczyszczające działanie ma również masaż udvartana (antycellulitowy), w którym wykorzystuje się techniki mocnego uciskania i ugniatania. Jest to ziołowo-olejowy zabieg na całe ciało poprawiający gładkość i ukrwienie skóry. Ukojenie i głębokie odprężenie przynosi shirodhara. Osoba ją wykonująca delikatnie polewa olejkami bądź innym płynem czoło pacjenta w miejscu tzw. trzeciego oka. Ten głęboko relaksujący zabieg stosowany bywa w przypadku występowania bólów głowy i napięcia nerwowego. Masaże ajurwedyjskie wpływają na układ odpornościowy i pomagają zachować zdrowie. Wykonywane systematycznie regulują funkcjonowanie organizmu na poziomie fizycznym i duchowym. Poza już wspomnianymi warto wymienić jeszcze takie zabiegi jak gandusha (płukanie jamy ustnej olejami), akshitarpana (zabieg regenerujący i oczyszczający oczy), karna purna (zabieg na uszy) i shirovasti (masaż głowy z wykorzystaniem olejków).

W ajurwedzie istotnym elementem leczenia jest także dieta wegetariańska. Według niej każdy posiłek powinien składać się z produktów należących do sześciu kategorii smakowych i być świeżo przygotowywany z użyciem ziół i przypraw zbieranych z lokalnych pól. Ważne wskazanie stanowi tu też umiarkowanie w jedzeniu i spożywanie posiłków w odpowiednim czasie.

Wiele lankijskich centrów zajmujących się terapią ajurwedyjską oferuje również uzupełniające zajęcia z jogi, refleksologii i medytacji pod okiem wysoce wyspecjalizowanych w tych dziedzinach osób. Dzięki temu każdy może w nich liczyć na dostosowanie kuracji do jego osobistych potrzeb. Po wizycie w ośrodku na Sri Lance wyjeżdża się z tego kraju z nowymi siłami i energią. Poza tym taki leczniczy pobyt pozwala się odstresować i dla wielu ludzi stanowi prawdziwe przeżycie duchowe.

Na wyspie zabiegi ajurwedy wykonywane są w licznych stylowych kompleksach spa. Znajdują się one często w najspokojniejszych i najpiękniejszych zakątkach na Sri Lance. Do popularnych miejsc należą złote plaże zachodniego i południowego wybrzeża (np. Wadduwa, Kalutara, Mount Lavinia czy Talalla), okolice starożytnego miasta Polonnaruwa oraz pokryte bujną zielenią górzyste tereny w rejonie Kandy. Nieco inna sceneria czeka w tradycyjnych lankijskich wioskach, gdzie można doświadczyć bliższego kontaktu z naturą, tak ważnego w przypadku ajurwedy.

Warto również dodać, że według tego systemu medycyny umiar, ład i symetria to najważniejsze elementy umożliwiające osiągnięcie równowagi, która jest podstawą zdrowia i szczęścia każdego człowieka. Umysł i ciało wzajemnie na siebie wpływają, dlatego też należy zadbać o swój organizm całościowo.

Tropikalna Sri Lanka przyciąga bujną, egzotyczną roślinnością, zróżnicowaną fauną, malowniczymi piaszczystymi plażami, a także unoszącym się w powietrzu zapachem przypraw. Można tutaj wypoczywać na słonecznym wybrzeżu, zwiedzać wspaniałe starożytne miasta, spacerować wśród krzewów herbacianych i relaksować się w ajurwedyjskim spa. Podczas pobytu na wyspie każdy zgromadzi z pewnością wiele niezapomnianych wspomnień i nauczy się czegoś o sobie.

 

Wydanie Lato 2018

Malezja – między sacrum a futurum

ANNA JANOWSKA

<< Jeśli Malezja kojarzyła Wam się do tej pory z leżeniem na plaży, snorkelingiem czy nurkowaniem wśród kolorowych raf i pływaniem z żółwiami, a nie ze scenami rodem z filmów science fiction, nie jesteście na bieżąco! Są tu budowane od fundamentów na potrzeby branży informatycznej cybermiasta kontrolowane przez maszyny, jak w „Pamięci absolutnej”. Jest rozświetlona neonami stolica, w której życie toczy się piętrowo jak w futurystycznym Nowy Jorku z „Piątego elementu”. W nieskażonych cywilizacją lasach rodem z „Avatara” nadal można jednak spotkać tajemnicze gatunki roślin i zwierząt nieznane naukowcom. >>

To niemal 30-milionowe państwo w Azji Południowo-Wschodniej leży nad wodami Morza Południowochińskiego na Półwyspie Malajskim i w północnej części wyspy Borneo. Niepodległość od Wielkiej Brytanii uzyskało w 1957 r. Dziś na czele tego kraju o ustroju monarchii konstytucyjnej stoi król (obecnie Tuanku Abdul Halim), który mianuje premiera. Na początku lat 90. XX w. ze względu na szybkie tempo wzrostu gospodarczego Malezję zaliczono do tzw. azjatyckich tygrysów.

Więcej…