KUBA KUCHARSKI

www.wusciskukatriny.pl

www.kubakucharski.pl

 

« Gdyby ktoś kilkanaście lat temu, kiedy byłem jeszcze studentem, zapytał mnie, z jakimi miastami kojarzą mi się Stany Zjednoczone, wymieniłbym Nowy Jork i Los Angeles. Znałem je wówczas jedynie ze scen filmowych i idealnie oddawały moje wyobrażenia o Ameryce jako kraju, w którym spełniają się najskrytsze marzenia, szczególnie te o byciu bogatym, sławnym i pięknym. Tu każdy mógł zostać kimś. »

 

Dziś, gdy mam nieco większy bagaż doświadczeń, wiem, że american dream (dosłownie „amerykańskie marzenie”) da się zrealizować nie tylko w tych dwóch miastach. Śmiem też twierdzić, że w większości przypadków nie będzie to związane ze zrobieniem kariery i zdobyciem majątku. Stany Zjednoczone są krajem tak różnorodnym, jak jego obywatele. Można w nim odkryć siebie i zmienić swoje postrzeganie świata, ale żeby zrozumieć, jak tego dokonać, trzeba go odwiedzić.

 

W USA warto zobaczyć wiele miejsc. Aby dotrzeć do nich wszystkich, na pewno nie wystarczy jedna wizyta. Dobrze jednak wcześniej dowiedzieć się, co nas w tym kraju czeka.

 

PRZYSTANEK ALASKA

Pierwsze skojarzenie, które zapewne przychodzi do głowy wielu osobom na myśl o tym amerykańskim stanie, to kultowy serial z lat 90. XX w. I choć Przystanku Alaska wcale nie kręcono w tej części USA, już pierwsze jego sceny doskonale oddają charakter tego oddzielonego od pozostałego terytorium kraju obszaru. Ludzie żyją tu po swojemu. Przekonuje się o tym główny bohater serialu, doktor Joel Fleischman, który przybywa na Alaskę, aby odpracować studia medyczne. Jego nowoczesne spojrzenie na świat zderza się z zupełnie innym, naturalnym podejściem do życia mieszkańców fikcyjnego miasteczka Cicely. Alaska to przede wszystkim spokój, kontakt z przyrodą – mówi Kathryn, Amerykanka, która mieszka w tych stronach od ponad 25 lat. 

 

Nazwa stanu wywodzi się od słowa Alyaska z języka Indian Atabasków, znaczącego „wielka ziemia na zachodzie”. To kraina olbrzymich ośnieżonych gór i pól lodowych, rozległej tundry, bujnych lasów, utworzonych przez lodowiec wąwozów, głębokich fiordów i wciąż czynnych wulkanów. Dzika przyroda, w wielu miejscach na ziemi zagrożona, tu osiąga pełnię rozkwitu. W tym regionie wciąż żyją liczne niedźwiedzie grizli mające nawet 3,5 m wysokości, gdy stoją na tylnych łapach. Nocami można usłyszeć wycie wilków, a za dnia ruch uliczny w niemal 300-tysięcznym Anchorage zakłócają łosie. Gdyby terytorium Alaski nałożyć na mapie na pozostałą kontynentalną część USA, sięgałoby ono od Atlantyku po Pacyfik. Niemal wszystkie najwyższe szczyty górskie Stanów Zjednoczonych znajdują się właśnie tutaj. Wśród nich jest Denali (6190 m n.p.m.) – najwyższa góra całej Ameryki Północnej.

 

Wbrew potocznym wyobrażeniom Alaska nie przypomina wielkiej chłodziarkozamrażarki, mimo iż zimą w usytuowanym w interiorze Fairbanks temperatura powietrza dochodzi do –45°C, a miasta leżące na północy pozbawione są światła słonecznego przez prawie trzy miesiące w roku. W najpopularniejszych regionach turystycznych, czyli na południowym wschodzie i półwyspie Kenai, panuje klimat morski – termometry pokazują ok. 15–25°C, a w centralnym obszarze potrafią latem wskazać nawet ponad 30°C. Tę część kraju najlepiej zwiedzać od połowy czerwca do końca sierpnia, choć trzeba się wtedy liczyć z wyższymi cenami noclegów.

 

Największym ośrodkiem i głównym węzłem komunikacyjnym stanu jest Anchorage, położone nad Zatoką Cooka. Za jedną z większych atrakcji w okolicy uchodzi Tony Knowles Coastal Trail, szlak nadmorski ciągnący się wzdłuż 18-kilometrowego wybrzeża miasta. Z Parku Point Woronzof rozpościera się malowniczy widok na Zatokę Cooka, a przy sprzyjającej pogodzie można dostrzec stąd nawet Denali. Jeszcze niedawno szczyt nosił nazwę McKinley, ale w 2015 r. przywrócono indiański toponim, który tłumaczy się jako Wysoki. W Muzeum Anchorage znajdują się m.in. dioramy związane z historią Alaski. W Earthquake Park powstała z kolei wystawa poświęcona niszczycielskiemu trzęsieniu ziemi, jakie nawiedziło stan w marcu 1964 r. Gdyby ktoś chciał na własnej skórze poczuć wstrząsy, w Alaska Experience Theatre podczas seansu filmowego przeprowadza się symulację tego zjawiska. 

 

Na południe od miasta położony jest rozległy półwysep Kenai, zwany placem zabaw Anchorage. Można na nim podziwiać przepiękne krajobrazy, pozostałości po rosyjskich osadnikach, fiordy, lodowce i wysokie szczyty górskie. Co ciekawe, mieszkańcy Alaski przyjeżdżają tu głównie po to, aby łowić ryby, choć wyciągnięcie z wody kilkunastokilogramowego łososia królewskiego (czawyczy) stanowi nie lada wyzwanie. Ze znajdującego się ok. 200 km od Anchorage miasteczka Seward, otoczonego przez lodowce i góry, wyruszają statki do Parku Narodowego Fiordy Kenai (Kenai Fjords National Park). Jego największą atrakcją są niewątpliwie fiordy i żyjące na ich obszarze wydry morskie (kałany morskie), morsy, foki, uchatki grzywiaste, pływacze szare, płetwale (finwale) i ptaki. Ważnym celem turystów jest również lodowiec Exit, z którego można podziwiać widok na pokryte śniegiem alaskie olbrzymy.

 

Mniej więcej 480 km trzeba pokonać, aby z Anchorage dotrzeć do leżącej na wschodzie Małej Szwajcarii. Tak ze względu na otaczające je góry, lodowce i wodospady tworzące wspaniałe krajobrazy określa się okolice miasteczka Valdez. To doskonałe miejsce na wyprawy kajakowe lub piesze. Jeśli z Valdez wyruszymy Richardson Highway, czyli liczącą prawie 600 km malowniczą autostradą, jedną z najstarszych na Alasce, dojedziemy do ponad 30-tysięcznego Fairbanks, największego miasta położonego w samym środku stanu. Jest ono świetną bazą wypadową dla osób planujących wycieczki do kopalni złota czy gorących źródeł. Jednak największą tutejszą atrakcją, pojawiającą się w większość zimowych dni, są zorze polarne. 

 

Zwiedzający Alaskę muszą też obowiązkowo złożyć wizytę w rozległym Denali National Park and Preserve. Większa część licznych turystów, którzy mieli okazję do niego zawitać, opowiada potem o spotkaniu z niedźwiedziami grizli, karibu (reniferami tundrowymi), łosiami alaskańskimi czy wilkami. Nazwa parku pochodzi od znajdującego się na jego obszarze wspomnianego już szczytu Denali, który wchodzi w skład Korony Ziemi.

Park Narodowy Katmai słynie z niedźwiedzi grizli

©  STATEOFALASKA/CHRISMCLENNAN

 

HAWAJSKIE „ALOHA”

Blisko 3,5 tys. km na południowy zachód od amerykańskiego wybrzeża Oceanu Spokojnego leżą Hawaje. Ze swoimi czynnymi wulkanami, wspaniałymi plażami, zielonymi dolinami i malowniczym wybrzeżem klifowym stanowią prawdziwy cud natury. To jednocześnie najmłodszy z 50 stanów USA (dołączony w sierpniu 1959 r.) i podobnie jak Alaska zupełnie odmienny od pozostałej części kraju. Wciąż panuje w nim tradycyjne, hawajskie podejście do życia. Ludzie cenią sobie wartości rodzinne, spokój i przyrodę, która ich otacza. Na Hawajach czujesz się, jakby czas się zatrzymał. Tutaj żyje duchem „aloha” – mówi Paweł, Polak od ponad 20 lat na stałe mieszkający w Nowym Jorku, a od niedawna w Los Angeles. Przez pewien okres miał szczęście pomieszkiwać także w wyspiarskim raju na Pacyfiku. Aloha jest nie tylko pozdrowieniem, którym witają się Hawajczycy. To przede wszystkim filozofia życia, w której zawierają się takie wartości jak szacunek do ziemi czy życzliwość w stosunku do drugiego człowieka.

 

Można powiedzieć, że w tym stanie panuje wieczne lato. Temperatury powietrza w ciągu całego roku niewiele się różnią. W lipcu wynoszą średnio 27°C, a w styczniu – 23°C. Temperatura wody oscyluje w granicach 25°C. 

 

Niemal trzy czwarte Hawajczyków (ok. 1 mln osób) mieszka na Oahu (O’ahu). W północnej części wyspy rozciągają się plaże surfingowe, w tym m.in. słynna Banzai Pipeline. Stolicą Hawajów i jednocześnie największym miastem archipelagu jest leżące na niej 400-tysięczne Honolulu. Większość turystów gromadzi się w nadmorskiej dzielnicy Waikiki (Waikīkī). Z plaży rozciąga się widok na stożek wygasłego wulkanu Diamond Head (232 m n.p.m.). W południowo-wschodniej części miasta znajduje się zatoka Hanauma słynąca z rafy koralowej uważanej za raj dla miłośników nurkowania. W okolicy zlokalizowana jest też morsko-lotnicza baza wojskowa Pearl Harbor (Joint Base Pearl Harbor-Hickam). Po jej zbombardowaniu przez Japończyków w grudniu 1941 r. Stany Zjednoczone przystąpiły do II wojny światowej.

 

Drugą pod względem powierzchni wyspę archipelagu stanowi Maui (zajmuje ona 1883 km²). Wielu Amerykanów z kontynentalnej części USA osiedla się na niej na stałe. Wybierają ją nie bez powodu – znajduje się tu najwięcej plaż na całych Hawajach. Główną atrakcją Maui jest wulkan Haleakalā (Dom Słońca) o wysokości 3055 m n.p.m. W jego rozległym kraterze, mającym ok. 30 km w obwodzie, można byłoby zmieścić cały nowojorski Manhattan. 

 

Największa wyspa stanu to Hawaii (Hawai’i) – jej powierzchnia wynosi 10 430 km². Wyróżnia się na niej kilka stref klimatycznych. W odległości kilkuset metrów od wilgotnych lasów deszczowych rozciągają się tu piaszczyste plaże, a w tle piętrzą się wysokie szczyty, omiatane przez porywiste, zimne wiatry. Niewątpliwą atrakcją na Hawaii są również czynne wulkany (Hualālai, Mauna Loa czy Kīlauea). 

 

W okolicach największego miasta na wyspie, 45-tysięcznego Hilo, znajdują się m.in. Rainbow Falls, czyli Tęczowy Wodospad (24 m wysokości), oraz gorące źródła (Boiling Pots) na rzece Wailuku, a także dolina Waipio z drzewami owocowymi i ścieżkami wiodącymi nad brzeg oceanu. Ekscytujący widok tworzy Akaka Falls, blisko 135-metrowy wodospad, od którego leśnym szlakiem można dotrzeć do innych ukrytych w bujnej roślinności kaskad. Wartym polecenia miejscem dla aktywnych turystów jest też Park Narodowy Wulkany Hawai’i (Hawai’i Volcanoes National Park), urzekający krajobrazami wulkanicznymi i pustynnymi oraz tropikalnym lasem czy arktyczną tundrą.

 

Do najstarszych wysp archipelagu należy Kauai (Kaua’i). Procesy erozji trwały tutaj miliony lat, dzięki czemu powstały niesamowite formy geologiczne. Każdego roku wyspa przyciąga miłośników windsurfingu, nurkowania i trekkingu. O niezwykłości Kauai świadczy choćby fakt, że właśnie na niej kręcono słynny amerykański film Jurassic Park. 

 

Z kolei Lanai (Lāna’i) to jedno z tych miejsc, gdzie można odpocząć w spokoju od zgiełku i tłumów turystów. Licznym plantacjom ananasów zakładanym na niej w przeszłości zawdzięcza ona swoją potoczną nazwę Wyspa Ananasowa. Zamieszkiwana raptem przez kilka tysięcy osób, urzeka piaszczystymi plażami, z których rozciągają się widoki na surowe klify. 

 

Turyści chcący spotkać rdzennych mieszkańców Hawajów powinni udać się na wyspę Molokai (Moloka’i). Można na niej pograć w golfa, powędkować czy wybrać się na wycieczkę kajakiem. Znajduje się tu najwyższy klif na świecie o wysokości ponad 1000 m nad taflą wody oraz jeden z najwyższych wodospadów na naszym globie – 900-metrowa Oloupena (Olo’upena). 

Modna plaża Waikiki i zabudowania Honolulu na tle wygasłego stożka wulkanicznego Diamond Head

© HAWAIITOURISmAUTHORITy(HTA)/TORJOHNSON

 

ZŁOTY STAN

Słynna Kalifornia to nie tylko słoneczny raj na ziemi, ale także wysokie pasma górskie, ogromne skupiska miejskie, obszary leśne czy nawet pustynie. Ten stan daje ogromne możliwości. Rano pływasz w oceanie, a po południu jesteś już w górach i jeździsz na nartach – opowiada Paweł. Mówi się, że ludzie mieszkający na Zachodnim Wybrzeżu (West Coast) żyją chwilą. W obliczu takich zagrożeń jak trzęsienia ziemi czy nieustające pożary tego rodzaju podejście wydaje się zrozumiałe.

 

Gdy po raz pierwszy przybywa się do Los Angeles, czyli Miasta Aniołów, można odnieść wrażenie, że jego centra handlowe, plaże, drzewa palmowe i ulice wyglądają znajomo. To trafne spostrzeżenie, bo większość tych widoków pojawiła się w niezliczonych filmach. Właśnie tutaj ludzie albo spełniają swoje sny o sławie i bogactwie, albo przeżywają największe rozczarowania –najpopularniejszą dzielnicą Miasta Aniołów jest Hollywood, najważniejszy ośrodek światowej kinematografii. Zwiedzanie śladami historii filmu warto rozpocząć od Alei Gwiazd (Hollywood Walk of Fame). Każdego roku miliony turystów przymierzają swoje dłonie do wylanych w chodniku odcisków rąk największych postaci kina. Niedaleko od słynnej alei znajduje się Dolby Theatre, gdzie odbywa się coroczna ceremonia rozdania Oscarów. Podczas zwiedzania Los Angeles warto odwiedzić też studia filmowe, takie jak Paramount Pictures, Warner Bros. czy Universal Studios Hollywood. Mają one w swojej ofercie komercyjne wizyty, można więc przez chwilę poczuć się jak bohaterowie serialu komediowego Przyjaciele czy podziwiać pojazdy Batmana. Na odpoczynek świetnie nadają się plaże w dzielnicy Venice lub miastach Santa Monica i Long Beach, gdzie oprócz wylegiwania się na piasku skorzystamy z wymyślnych rozrywek wodnych.

 

Inną ważną metropolię leżącą na Zachodnim Wybrzeżu stanowi San Francisco, miasto wzgórz. Położone na półwyspie i oblewane przez wody Pacyfiku, zatoki San Francisco i cieśniny Golden Gate, od zawsze wyznaczało światowe trendy. Jego historia związana jest z gorączką złota, awangardowym ruchem literacko-kulturowym bitników, hipisami, walką o prawa mniejszości seksualnych, a także rozwojem nowych technologii. Tutaj swoją siedzibę ma m.in. serwis społecznościowy Twitter, a kilkadziesiąt minut jazdy samochodem od centrum znajdują się kompleksy takich gigantów jak Google czy Apple. Golden Gate Bridge, słynny wiszący most uwieczniany na tysiącach pocztówek, łączy San Francisco z hrabstwem Marin. Każdego roku przyciąga miliony turystów, ale staje się również celem samobójców. Najbardziej znane więzienie na świecie, w którym wyrok odsiadywał np. Al Capone, leży na wyspie Alcatraz. Ten zakład karny o zaostrzonym rygorze został już zamknięty (w marcu 1963 r.). Dziś można go zwiedzać. Poza tym ważną tutejszą atrakcją jest Park Golden Gate, najpopularniejszy z ponad 220 istniejących w San Francisco. Każdego roku odwiedza go mnóstwo turystów, podobnie jak Coit Tower – wieżę widokową zbudowaną w 1933 r. za pieniądze Lillie Hitchcock Coit, która chciała za sprawą budowli uatrakcyjnić swoje ukochane miasto. Obiekt ma 64 m wysokości, a w jego wnętrzu znajdują się freski 25 lokalnych artystów. Z wieży rozciąga się widok na okolice, m.in. na most Golden Gate czy Alcatraz. W San Francisco można też przejechać się wyjątkowym tramwajem. Pojazd wchodzi w skład taboru ostatniego działającego na świecie ręcznie sterowanego linowego systemu tramwajowego. Trasa jednej z linii (Powell-Hyde) prowadzi do uwielbianego przez turystów nabrzeża portowego – Fisherman’s Wharf. Znajdują się przy nim restauracje, parki, sklepy, a nawet muzea. Przedłużeniem owego nabrzeża jest Pier 39, popularne molo z centrum handlowym. 

 

Trudno w kilku zdaniach opisać wszystkie uroki Kalifornii. Niemniej poza wizytami we wspomnianych słynnych miastach (Los Angeles i San Francisco) warto zaplanować tu sobie podróż autostradą stanową nr 1 – State Route 1 (SR 1). Wzdłuż tej malowniczo położonej trasy góry wręcz wyrastają z oceanu. Kolejnymi atrakcjami zasługującymi na zainteresowanie są parki narodowe: Yosemite i Sekwoi. Pierwszy z nich jest stworzony do górskich wędrówek wśród wodospadów, potoków i dzikich zwierząt. Występuje tutaj ponad 400 gatunków fauny, np. baribale (niedźwiedzie czarne) czy rysie rude. W tym parku znajduje się także znany na świecie granitowy monolit El Capitan (mający 914 m wysokości), miejsce rywalizacji ekstremalnych wspinaczy. W jego okolicy rozgrywają się sceny nagrodzonego w 2019 r. Oscarem amerykańskiego filmu dokumentalnego Free Solo. Z kolei Sequoia National Park słynie z rosnących w nim mamutowców olbrzymich. Te ogromne drzewa osiągają nawet 95 m wysokości. Warte uwagi są również Joshua Tree National Park z drzewami Jozuego (jukkami krótkolistnymi) oraz dolina Napa (Napa Valley), w której znajdują się kalifornijskie winnice. Nie wolno też zapomnieć o Salton Sea, największym jeziorze Kalifornii (ok. 900 km² powierzchni), czy Tahoe, jednym z najczystszych jezior na świecie (zachwycał się nim pisarz Mark Twain).

 Golden Gate Bridge – symbol San Francisco

© BRANDUSA/ARNAUDmULLER-BOGDANZLATKOV

SŁOŃCE PRZEZ CAŁY ROK

Do najpopularniejszych amerykańskich stanów należy Floryda. Z jednej strony otaczają ją wody Zatoki Meksykańskiej, z drugiej oblewa Ocean Atlantycki. Słońce świeci tu przez cały rok. Florydzkie plaże ciągną się kilometrami. Poza nimi są także inne ciekawe miejsca, takie jak Park Narodowy Everglades, gdzie można stanąć oko w oko z amerykańskimi aligatorami czy krokodylami, Kennedy Space Center (Centrum Kosmiczne Johna F. Kennedy’ego) na przylądku Canaveral, Muzeum Salvadora Dalego w mieście St. Petersburg, Edison and Ford Winter Estates w Fort Myers, oraz liczne atrakcje dla najmłodszych, w tym park rozrywki Walt Disney World Resort w Bay Lake i Lake Buena Vista. Na Florydzie znajduje się też Key West, wyspa sąsiadująca z jedną z najpiękniejszych raf koralowych na świecie. Warto przy okazji zaznaczyć, że od maja do końca października tę część USA nawiedzają huragany. 

 

Florydzkie Miami znane jest choćby z popularnego serialu kryminalnego z lat 80. XX w. emitowanego w polskiej telewizji pod tytułem Policjanci z Miami (w oryginale Miami Vice). Jego fabuła została zainspirowana ówczesną sytuacją w mieście, które było głównym ośrodkiem przemytu narkotyków do Stanów Zjednoczonych, co doprowadziło do rozwoju zorganizowanej przestępczości. W ponad 470-tysięcznym Miami, nazywanym stolicą Ameryki Łacińskiej, żyje duża społeczność emigrantów z Kuby (ok. 35 proc. mieszkańców). Dziś już powyżej 70 proc. jego ludności deklaruje, że hiszpański jest ich językiem ojczystym. Jedną z najstarszych i najbardziej charakterystycznych części zespołu miejskiego Miami (Greater Miami Area lub South Florida) stanowi South Beach w nadmorskim kurorcie Miami Beach, słynące z zabytkowej architektury, popularnej plaży, a także bogatego życia nocnego. Tu biegnie ulica Ocean Drive z wytwornymi restauracjami i hotelami w budynkach w stylu art déco. W Miami oprócz plażowania można odwiedzić zoo (The Miami-Dade Zoological Park and Gardens) czy należące do najstarszych oceanariów w USA Miami Seaquarium (otwarte w 1955 r.). Osoby zainteresowane kulturą kubańską powinny udać się do dzielnicy Little Havana (hiszp. Pequeña Habana), czyli Mała Hawana, gdzie znajduje się wiele klubów, restauracji czy stoisk z kubańskimi cygarami. Od czerwca 2019 r. na tutejsze międzynarodowe lotnisko (Miami International Airport – MIA) latają bezpośrednio samoloty Polskich Linii Lotniczych LOT z Warszawy. 

BIG EASY 

Przy okazji pobytu na Florydzie warto wybrać się do jednego z najbardziej magicznych (dosłownie!) miast w USA – blisko 400-tysięcznego Nowego Orleanu w stanie Luizjana, noszącego przydomek Big Easy. Można się do niego dostać samolotem lub autobusem słynnego przewoźnika Greyhound. Nie ma tu co prawda zbyt wielu drapaczy chmur, wielkomiejskiego tłumu, ulic z ekskluzywnymi butikami czy tylu miejsc do odpoczynku nad wodą co w Miami lub Los Angeles, ale nikt nie powinien być zawiedziony.

Nowy Orlean został założony przez Francuzów w 1718 r. (jako La Nouvelle-Orléans). Później z rąk francuskich trafił do hiszpańskich (na mocy traktatu pokojowego podpisanego w Paryżu w 1763 r.). Gdy znów znalazł się pod rządami Francji, szybko sprzedano go Amerykanom wraz z całą Luizjaną (w 1803 r.). W XIX stuleciu ze względu na swoje wyjątkowe położenie był najbogatszym i trzecim co do wielkości miastem w Stanach Zjednoczonych. Handel morski kwitł, Nowy Orlean słynął także z pobliskich plantacji trzciny cukrowej, ale nie tylko. Na kartach jego historii zapisało się również powszechnie praktykowane niewolnictwo. Na targowiskach za kwotę ówczesnych kilkuset dolarów można było niemal każdego dnia kupić czarnoskórego człowieka. Aby przetrwać, niewolnicy musieli nauczyć się… improwizować. Gdy trafiali do tego miasta, zastawali w nim zupełnie nową rzeczywistość – nie znali języka ani lokalnej kultury. Starali się jednak zaznaczyć swoją obecność, choćby za pomocą muzyki. W ten sposób powstał gatunek muzyczny nazwany jazzem, będący połączeniem afrykańskich i latynoskich rytmów. Mówi się, że budził się do życia w wielu miejscach, ale narodził się właśnie w Nowym Orleanie pod koniec XIX w. Tu zaczynali karierę Louis Armstrong czy Buddy Bolden. 

Aby poczuć magię miasta, trzeba w nim spędzić trochę czasu. Jeśli mamy go mało, udajmy się po prostu na spacer. Wycieczkę możemy rozpocząć od historycznej Dzielnicy Francuskiej (French Quarter), która słynie z niezwykłej architektury nawiązującej jeszcze do czasów rządów Francuzów i Hiszpanów. W zabytkowym parku Jackson Square posłuchamy ulicznych muzyków, a przy Bourbon Street oddamy się szalonej zabawie w lokalnych klubach i pubach, otwartych do białego rana. Nowy Orlean kojarzy się też z festiwalem Mardi Gras (Tłusty Wtorek), który odbywa się w zależności od roku w lutym lub marcu, dzień przed Środą Popielcową, w ostatni dzień karnawału. Przez miasto suną wówczas wielobarwne parady. Mardi Gras jest symbolem jedności jego mieszkańców, a także okazją do kultywowania starej tradycji, sięgającej czasów francuskich. 

Do tutejszych atrakcji zaliczają się poza tym przejażdżka historycznym tramwajem z drewnianymi ławkami wzdłuż Canal Street, rejs parowcem po rzece Missisipi, zaopatrzenie się w pamiątki związane z kultem voodoo na French Market, wizyta w muzeum poświęconym II wojnie światowej (The National WWII Museum), Audubon Aquarium of the Americas lub Audubon Zoo (placówkach należących do Audubon Nature Institute) czy zwiedzanie charakterystycznych nekropolii. Na nowoorleańskim cmentarzu (Saint Louis Cemetery No. 1) pochowano Marie Laveau (1794–1881) – Królową Voodoo. W okolicy można podziwiać ciekawe mosty, np. Lake Pontchartrain Causeway (zbudowany na jeziorze Pontchartrain), czyli jedną z najdłuższych przepraw na świecie (niemal 38,5 km). 

Ważnym wydarzeniem we współczesnej historii Nowego Orleanu było przejście w sierpniu 2005 r. potężnego huraganu Katrina. Spowodował on zalanie 80 proc. powierzchni miasta, a życie w jego wyniku straciło blisko 2 tys. osób. Straty oszacowano na ponad 100 mld dolarów amerykańskich. Mimo tej ogromnej katastrofy Nowy Orlean stanął na nogi i obecnie przyjeżdża do niego więcej turystów niż w czasach przed Katriną. Tak się złożyło, że jako jeden z nielicznych Polaków przebywałem tu w momencie uderzenia huraganu i wspólnie z mieszkańcami walczyłem o przetrwanie. Opis tych dramatycznych wydarzeń zawarłem w książce W uścisku Katriny. Jednak ta historia jest także moim poznawaniem Nowego Orleanu i miejscowej kultury, dzięki której szczyci się on mianem najbardziej nieamerykańskiego miasta w USA, oczarowującego niemal każdego przybysza. 

Tramwaje kursujące wzdłuż Canal Street, nowoorleańskiej ulicy prowadzącej do rzeki Missisipi

© FOTOLIA.COm

CENTRUM ŚWIATA

O Nowym Jorku można byłoby pisać bez końca. Zapewne nie ma drugiego podobnego miejsca na świecie, tak zróżnicowanego etnicznie, kulturowo, społecznie i ekonomicznie. Położona na wybrzeżu Atlantyku ok. 8,5-milionowa metropolia stanowi najludniejsze miasto w Stanach Zjednoczonych. Gdy mieszkasz w Nowym Jorku, masz wrażenie, że znalazłeś się w samym centrum rzeczywistości – mówi Paweł. To trochę tak, jakbyś połączył wszystkie smaki świata i umieścił je w jednej potrawie – precyzuje. 

Coś w tym jest, bo znajduje się tu tak wiele atrakcyjnych miejsc, że nie sposób ich wszystkich wymienić przy okazji krótkiej prezentacji. Co roku Big Apple, bo taki przydomek nosi miasto, odwiedza mniej więcej 65 mln turystów – pora roku nie odgrywa dla nich znaczenia. Panorama Nowego Jorku dzięki licznym drapaczom chmur stała się powszechnie rozpoznawalna. Jeszcze nie tak dawno to właśnie w nim powstawały najwyższe budynki na świecie. Ta amerykańska metropolia jest również symbolem wolności reprezentowanym przez słynny monument na Liberty Island. Sylwetka kobiety z wzniesioną pochodnią była pierwszą rzeczą, jaką dostrzegały osoby przybywające do Ameryki drogą morską w ubiegłym stuleciu. Statua Wolności została zaprojektowana przez rzeźbiarza Frédérica Auguste’a Bartholdiego i odsłonięta w 1886 r. Dziś uchodzi za jedną z największych atrakcji turystycznych Nowego Jorku. Na wyspę można dostać się promem, z którego pokładu w czasie rejsu rozpościera się przepiękna panorama miasta. 

W owej panoramie dominuje ukończony w 1931 r. Empire State Building, niegdyś najwyższy budynek na świecie (ponad 443 m). Do jego wzniesienia potrzebowano ok. 60 tys. t stali i 10 mln cegieł. Punkty obserwacyjne usytuowane są na 86 i 102 piętrze. Doskonałym miejscem na spacery, z którego jednocześnie rozpościera się znakomity widok na Nowy Jork, jest most Brookliński, znany z wielu hollywoodzkich filmów.

Nowojorski Manhattan słynący z żółtych taksówek, wieżowców i rozświetlonego neonami Times Square przyciąga nie tylko polityków, biznesmenów i gwiazdy, lecz także tłumy turystów. Na Dolnym Manhattanie (Lower Manhattan) znajduje się m.in. Dzielnica Finansowa (Financial District, FiDi) z Wall Street czy Strefa Zero (Ground Zero), przypominająca o zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 r. W miejscu bliźniaczych drapaczy chmur World Trade Center wzniesiono tu One World Trade Center – Wieżę Wolności (Freedom Tower) o wysokości ponad 541 m. Obecnie to najwyższy budynek w mieście i całych Stanach Zjednoczonych. W środkowej części Manhattanu (Midtown Manhattan) wznosi się wspomniany Empire State Building, położone są teatralny rejon Broadway i Rockefeller Center oraz mieści się kwatera główna ONZ. 

W tym gąszczu wieżowców i ulic kryje się również zielona przystań. Na powierzchni 3,41 km² rozciąga się Central Park. Jego budowa była ogromnym wyzwaniem, ponieważ przeznaczony pod niego obszar leżał na podmokłych terenach. Ostatecznie pierwsze tereny parkowe otwarto pod koniec 1858 r. Dziś ukończony w 1876 r. Central Park stanowi ulubione miejsce nowojorczyków do wypoczynku, spotkań i uprawiania sportu. Znajdują się tu jeziora, zoo i place zabaw dla dzieci. 

***

Moi bohaterowie spełnili się w Stanach Zjednoczonych. Dzięki przyrodzie, bliskości z tym, co jeszcze nie zostało do końca zniszczone przez człowieka, właśnie na Alasce realizuje się moje amerykańskie marzenie. Nie zamienię tego na nic innego – podsumowuje Kathryn. Dla mnie „american dream” to poczucie wolności. W Stanach Zjednoczonych mogę robić to, co kocham, i być, kim chcę. Dziś jestem w Nowym Jorku, jutro w Los Angeles, a za chwilę na Hawajach lub w innym miejscu na świecie. Pracuję dla amerykańskiej firmy, w której nie muszę siedzieć za biurkiem codziennie od rana do wieczora. I choć nie zarabiam milionów, czuję się szczęśliwy – puentuje Paweł. 

 

Artykuły wybrane losowo

Estonia – dziedziczka Inflantów

PAWEŁ PAKIEŁA

 

  FOT. ENTERPRISE ESTONIA/TOOMAS VOLMER
<< „Mój kraj ojczysty, moje szczęście, radość” –
pierwsze słowa estońskiego hymnu narodowego dobrze odzwierciedlają uczucie, które przez wieki kształtowało świadomość narodową mieszkańców tego nadbałtyckiego rejonu i dodawało im sił w pokonywaniu wielu tragicznych zakrętów historii. Ziemie te narażone były nieustannie na najazdy i podlegały cały czas obcym wpływom. W epokach średniowiecza i renesansu panowali na tych terenach Niemcy, Duńczycy, Rusini i Szwedzi, a nawet chwilowo Polacy, a w ostatnich dekadach – aż do odzyskania niepodległości w 1991 r. – Rosjanie. Dzisiaj, po 22 latach od wyzwolenia, Estończycy żyją w stabilnym, prężnie rozwijającym się państwie. Co więcej, stolica kraju – Tallin, stała się ważnym europejskim ośrodkiem biznesowym i jednym z najpopularniejszych kierunków turystycznych w północnej części Europy. >> 

Więcej…

Urlop w słonecznej Toskanii

ALEKSANDRA SEGHI

www.aleksandraseghi.com

 

<< Po zimie, która na jeden dzień pojawiła się w Pistoi, innych toskańskich miastach i na Elbie i spowodowała, że zamknięto nawet szkoły, region szykuje się do wiosny. Temperatury podskoczyły do 16°C. W powietrzu wyczuwa się nadchodzące ciepłe dni. Toskania budzi się do życia. >>

 

W Toskanii można zatrzymać się na wypoczynek w urokliwej wiejskiej willi

© VISIT TUSCANY/KINZICA SORRENTI SMT TUSCANY

 

 

W barze, przy cappuccino z dużą pianką, ludzie zaczynają rozmawiać o wycieczkach i wypoczynku. Nie tylko turyści zagraniczni czy Włosi z dalszych części kraju wybierają się na wyprawy po Toskanii. Również sami Toskańczycy lubią wyskoczyć gdzieś niedaleko na weekend i skorzystać z cudownego klimatu tego regionu. Nie brakuje w nim w końcu niczego. Dlatego warto wcześniej zaplanować, jak spędzimy tutaj czas.

Toskania rozciąga się wzdłuż Morza Liguryjskiego i Tyrreńskiego. Jej terytorium znaczą też zbocza Apeninów Północnych z najwyższym szczytem Monte Cimone (2165 m n.p.m.). W granicach tego regionu administracyjnego Włoch znajdują się poza tym m.in. Wyspy Toskańskie z Elbą na czele.

 

PRAWDZIWA SIELANKA

Na początek należy się zastanowić, gdzie zatrzymać się na noc. Jednymi z najprzyjemniejszych miejsc noclegowych w Toskanii są obiekty agroturystyczne. Usytuowane zazwyczaj w malowniczych okolicach i z dala od zgiełku miast idealnie nadają się dla osób marzących o błogim odpoczynku. Wokół nich rozpościerają się naturalne krajobrazy, czasem otaczają je zielone wzgórza lub winnice czy gaje oliwne. Nikt nie zakłóca spokoju wczasowiczom, a w letnie noce słychać tylko cykanie świerszczy. Nie wiem dlaczego, ale w takich miejscach niebo jest prawie zawsze gwieździste. Żeby się zrelaksować, wystarczy położyć się na leżaku i wpatrywać w te miliony świateł nad naszymi głowami.

                Coraz więcej obiektów agroturystycznych decyduje się na zakładanie basenów. Dzięki nim przyciągają przede wszystkim rodziny z dziećmi. Maluchy trudno wyciągnąć na całodniowe zwiedzanie miast turystycznych. Dlatego dobrym pomysłem jest spędzenie części dnia na poznawaniu okolicy, a reszty na odpoczynku nad basenem. Większość właścicieli tego rodzaju miejsc zajmuje się nie tylko wynajmem apartamentów czy pokoi, ale również rolnictwem. Prawie wszyscy uprawiają własne oliwki i winogrona, a niektórzy także warzywa i owoce. Jeśli mieszkają blisko lasu, zbierają też jagody lub jeżyny oraz grzyby, przyrządzane później na różne sposoby. Gospodarze nierzadko hodują również kozy czy owce. W gospodarstwach agroturystycznych często można wykupić posiłki na cały dzień. Same śniadania serwowane są w obiektach typu bed and breakfast (z pokojami do wynajęcia). Goście mogą liczyć na wspaniałe poranne uczty. Na stole nie brakuje domowych wypieków, takich jak crostata (tradycyjne włoskie kruche ciasto) z dżemem lub kremem orzechowym czy mięciutka ciambella (obwarzanek, babka w kształcie wieńca) ze świeżą ricottą. Niektórzy właściciele na życzenie przygotowują śniadanie na słono, na które składają się jaja na twardo lub jajecznica, wędliny, masło oraz sery. W obiektach agroturystycznych z apartamentami wynajmujący mogą przyrządzać jedzenie sami, gdyż kuchnie są w pełni wyposażone. Wśród sprzętów domowych znajduje się – oczywiście – włoska moka (kawiarka), niezbędna do zaparzenia prawdziwego, mocnego espresso. Gospodarze to zazwyczaj ludzie bardzo serdeczni. Często panuje u nich rodzinna atmosfera. Swoich gości z ochotą zapraszają na wspólnego grilla lub pieczenie pizzy. Z radością pokazują, czym zajmują się na co dzień. Poza tym chętnie odpowiadają na wszystkie pytania, pomagają w rozwiązywaniu problemów. Znakomicie znają także okolicę, więc potrafią powiedzieć, gdzie najlepiej pojechać i co warto zwiedzić. Są zatem zawsze do naszej dyspozycji.

 

ZABYTKOWE MIASTA

Kiedy mamy już wybrane miejsce do zakwaterowania, pozostaje nam szczegółowo zaplanować pobyt. Jeśli odwiedzamy Toskanię pierwszy raz, to – oczywiście – musimy udać się do Florencji, Sieny, Lukki czy Pizy. Tym dwóm ostatnim miastom wystarczy poświęcić jeden dzień. Do Lukki najlepiej wybrać się rano, aby spokojnie obejść centrum historyczne znajdujące się za starymi miejskimi murami. Warto rozważyć też wycieczkę rowerową. Po wspomnianych murach można chodzić, biegać albo jeździć na jednośladzie. Ich obwód wynosi ok. 4,25 km. W centrum znajdują się wypożyczalnie zarówno zwykłych rowerów, jak i tandemów. Udostępnia się je na godziny lub dni.

                Podczas wizyty w Lukce nie wolno zapomnieć zajrzeć do cukierni „Buccellato Taddeucci” (Piazza San Michele), gdzie sprzedaje się słynne buccellato, ciasto drożdżowe z rodzynkami i anyżem. W środku na ścianie wisi zdjęcie przedstawiające właścicieli z papieżem Janem Pawłem II, który dostał od nich właśnie ten specjał. Tuż obok lokalu, przy ulicy Santa Lucia znajduje się piekarnia oferująca schiacciatę (płaski toskański chlebek). Zawsze ustawia się do niej kolejka, ale warto odczekać swoje, żeby spróbować tego smakołyku.

                Z Lukki polecam udać się do Pizy. Mimo tłumu turystów da się w niej znaleźć miejsce postojowe na płatnym parkingu tuż przy placów Cudów (placu Katedralnym). Oprócz zwiedzenia Katedry i Baptysterium św. Jana Chrzciciela czy wejścia na Krzywą Wieżę warto przejść się uliczkami miasta, np. wzdłuż rzeki Arno. W tej okolicy właśnie wznosi się jeden z najmniejszych kościołów we Włoszech – Chiesa di Santa Maria della Spina. Został erygowany w 1230 r. i nazwany Chiesa di Santa Maria di Pontenovo, gdyż w jego pobliżu znajdował się most łączący dwie ulice: Sant’Antonio i Santa Maria. Jak podają źródła, od 1333 r. w gotyckiej świątyni był przechowywany cierń z korony Jezusa (wł. spina oznacza „cierń”, „kolec”). W XIX w. relikwię przeniesiono do Kościoła św. Klary (Chiesa di Santa Chiara).

 

Baptysterium na obszernym placu Cudów w Pizie

© VISIT TUSCANY

 

WYPOCZYNEK NAD MORZEM

Z Pizy w mgnieniu oka dotrzemy nad samo morze. Nie ma nic wspanialszego od spaceru wzdłuż morskiego brzegu. Poza sezonem parkowanie jest darmowe. Parkometry zdejmuje się i pozostają po nich same słupki. W sezonie natomiast obowiązują taryfy godzinne, na pół dnia lub na cały dzień. Warto mieć przy sobie drobne pieniądze, gdyż parkometr nie przyjmuje banknotów czy kart płatniczych, a najbliższy bar bądź kiosk znajduje się często bardzo daleko i zapłacenie za postój może stanowić problem. Z Pizy szybko dostaniemy się do Mariny di Pisa lub Mariny di Vecchiano. Ta druga miejscowość szczyci się szerszą plażą. Niestety, poza sezonem wybrzeże bywa pokryte wszystkim, co zdołało wyrzucić morze. Dopiero tuż przed przybyciem wczasowiczów na plażach zaczynają się generalne porządki.

                Z Mariny di Vecchiano w niecałą godzinę dotrzemy pieszo do Torre del Lago (Torre del Lago Puccini). Miejscowość żyje zazwyczaj również poza sezonem. Działają w niej bary lub małe restauracyjki. Przy samym rondzie otwarty jest lokal gastronomiczny, w którym sprzedaje się pizzę na kawałki (pizza al taglio). Możemy wybrać ulubione smaki, a właścicielka pizzerii odgrzeje nam je w piecu.

                W sezonie wszystkie plaże są oblegane przez wczasowiczów. W takich miejscowościach jak Viareggio czy Lido di Camaiore (Camaiore) trudno o wolne miejsce. W tej pierwszej darmowa plaża jest bardzo mała (znajduje się tuż przy molo). Wielbicielom morskich i słonecznych kąpieli pozostaje opłacenie leżaka na płatnej plaży. Ceny są wysokie i zróżnicowane. Najlepiej rozejrzeć się po okolicy, aby móc wybrać najlepszą ofertę. Opłaty różnią się w zależności od tego, czy chcemy korzystać z plaży przez pół dnia, czy cały dzień.

Z Viareggio można przejść się deptakiem aż do samego Lido di Camaiore. W lato warto pamiętać o okularach przeciwsłonecznych, gdyż białe płyty chodnikowe tak mocno odbijają promienie słoneczne, że wręcz oślepiają. Poza tym trzeba koniecznie chronić głowę przed słońcem. W lipcu czy sierpniu temperatury są bardzo wysokie. Przy deptaku znajdują się bary, restauracje i sklepy odzieżowe największych włoskich stylistów. Należy pamiętać, że wymienione miasta odwiedzają chętnie celebryci. Dlatego działają w nich drogie sklepy i luksusowe hotele. W Viareggio mieszka m.in. Marcello Lippi, były trener włoskiej reprezentacji w piłce nożnej (w latach 2004–2006 i 2008–2010). Miasto słynie także z jednego z najważniejszych karnawałów we Włoszech, porównywanego do tego organizowanego w samym brazylijskim Rio de Janeiro. Platformy karnawałowe przygotowywane są przez cały rok w ogromnych halach na peryferiach Viareggio. Całe wydarzenie transmituje telewizja. W 2018 r. padł rekord popularności – organizator zabawy zarobił 2,352 mln euro, czyli o 1 mln euro więcej niż w 2014 r.

 

JACHTY I MARMUR

W Toskanii można również aktywnie spędzać czas na pływaniu jachtem. Na stronach internetowych znajdziemy informacje o wszystkich portach w regionie oraz wypożyczalniach łodzi. Do wyboru jest wynajęcie samej jednostki lub wraz z kapitanem. Ceny są bardzo zróżnicowane i dochodzą nawet do 1 tys. euro za osobę. W Toskanii funkcjonują liczne firmy specjalizujące się w organizacji wycieczek na morzu. W swojej ofercie mają rejsy jednodniowe, weekendowe czy tygodniowe. Poza tym można także wybrać się na pobliską Korsykę albo malownicze Wyspy Toskańskie (np. Elbę, Giglio albo Capraię). W internecie sprawdzimy też aktualną sytuację pogodową oraz kierunek i siłę wiatru.

Jeśli będziemy w okolicach wybrzeża, powinniśmy podjechać również do Carrary i Pietrasanty. Pierwsze miasto słynie z najlepszego i najpiękniejszego marmuru na świecie, który wydobywa się w tej okolicy od czasów Etrusków. To tu przyjeżdżał Michał Anioł, aby wybrać materiał do swoich rzeźb takich jak Pieta watykańska (1498–1500) czy Dawid (1501–1504). W Carrarze znajduje się wiele warsztatów obrabiających marmur. Działa w niej także Miejskie Muzeum Marmuru (Museo Civico del Marmo). Na turystów czeka tutaj jeszcze jedna atrakcja – zwiedzanie kamieniołomu wraz z przewodnikiem. Oferują je prywatne firmy, zajmujące się wydobywaniem marmuru. Wycieczkę po kopalni odkrywkowej należy zarezerwować z wyprzedzeniem, szczególnie w okresie letnim.              

                Pietrasanta bliska jest sercom Polaków, gdyż mieszkał w niej i pracował polski rzeźbiarz Igor Mitoraj (1944–2014). Swoje dzieła tworzył też w marmurze karraryjskim. W mieście znajdziemy wiele śladów po słynnym artyście. Niemalże na każdym kroku można tu natknąć się na jego rzeźby. Warto zajrzeć na miejski cmentarz i odwiedzić grób Igora Mitoraja – usytuowany jest tuż przy wejściu, po prawej stronie. Polecam przejść się po całej nekropolii i przyjrzeć się nagrobkom i rzeźbom. Cmentarz robi ogromne wrażenie, ponieważ pomniki na nim zostały wykonane w cennym białym marmurze karraryjskim.

 

GÓRSKIE WĘDRÓWKI

Podczas pobytu w Toskanii można nie tylko zwiedzać jej miasta i miasteczka. Osoby lubiące aktywne wakacje powinny rozważyć wyprawy trekkingowe. Region pokrywają wzgórza, kręte drogi czy lasy. Wędrówkom towarzyszą wspaniałe widoki. Na terenach górskich wytyczono wiele szlaków. W księgarniach dostępne są ciekawe książki dotyczące tras spacerowych. Toskanię pieszo uwielbiają przemierzać nie tylko turyści, lecz także jej mieszkańcy. W weekendy miejscowi często wybierają się na wycieczki. W rejonie Pistoi wiele osób jeździ do miejscowości Doganaccia, gdzie zostawia auto i udaje się o własnych siłach nad jezioro Scaffaiolo. Wprawdzie znajduje się ono częściowo już na terytorium Emilii-Romanii, ale można się do niego dostać również od strony toskańskiej. Jezioro magazynuje wodę pochodzącą z opadów deszczu i stopniałego śniegu. Leży ono na wysokości 1775 m n.p.m. W okolicy rozciągają się lasy, w których rośnie bardzo dużo owoców. Tereny te słyną m.in. ze znakomitych jagód, wykorzystywanych przez miejscowych do produkcji dżemów i likierów. Koło Scaffaiolo znajduje się nieduże schronisko (istniejące już od 1878 r. Rifugio Duca degli Abruzzi, 1787 m n.p.m.), oblegane szczególnie w sezonie letnim. Można w nim zjeść gorący posiłek lub lody i wypić kawę. Nad samym jeziorem Toskańczycy i turyści chętnie urządzają pikniki z rodziną albo przyjaciółmi.

Jednym z moich ulubionych rejonów trekkingowych są okolice Pomarance w prowincji Piza. Niedaleko miasteczka biegnie ścieżka, którą najpierw dotrzemy do opuszczonych term San Michele alle Formiche, a następnie do ruin opactwa celestynów z 1377 r. San Michele alle Formiche. Trasa jest łatwa i przyjemna. Przy termach znajduje się duży drewniany stół i ławy idealne na piknik.

                Trekking można uprawiać też wzdłuż Drogi Franków (Via Francigena). To historyczny transalpejski szlak komunikacyjny, ciągnący się od Canterbury w Anglii po Rzym. Kiedyś pielgrzymi podróżowali nim do grobu św. Piotra. Trasa liczy w sumie ok. 1610 km, przez Toskanię biegnie odcinek o długości 380 km. Szlak cieszy się obecnie dużą popularnością, szczególnie wśród ludzi młodych. Na stronie internetowej regionu (www.regione.toscana.it/via-francigena) znajduje się interaktywna mapa z zaznaczonymi poszczególnymi fragmentami trasy oraz ważnymi informacjami dotyczącymi np. noclegów i miejsc odpowiednich na posiłki. Niektóre fragmenty Drogi Franków pokrywa asfalt, na tych odcinkach jeżdżą również samochody. Kamienne trakty na szlaku można przemierzać pieszo, rowerem lub konno.

 

NA ROWERZE I NA KONIU

Toskania stanowi też świetny region do uprawiania sportów rowerowych. Zawodowi kolarze ćwiczą się w niej w pokonywaniu wzgórz. Na dwóch kółkach chętnie przemierzają ją także amatorzy. Na górskich drogach często zauważymy zorganizowane grupy cyklistów. Uczestnicy wycieczek są w różnym wieku. Podczas podróży po Toskanii przekonamy się, że sport ten uprawiają również starsi ludzie. Wysportowani mężczyźni często ścigają się z młodszymi, mało doświadczonymi rowerzystami. Jedna ze znanych tras wiedzie z Pistoi do San Baronto. Obowiązkowo trzeba sobie na niej zrobić przystanek przy źródle bijącym przy samej drodze. Po krótkim odpoczynku jedni zjeżdżają do pobliskiego miasteczka Lamporecchio, a inni zmierzają albo do Vinci, w którym urodził się 15 kwietnia 1452 r. Leonardo da Vinci, albo aż do Empoli. Grupy pasjonatów tego sportu częściej spotkamy w weekendy niż w ciągu tygodnia. Od poniedziałku do piątku na drogach trenuje więcej zawodowych kolarzy.

                Kolejnym pomysłem na aktywne spędzanie czasu w Toskanii jest jazda konna. W regionie nie brakuje stadnin, bo Toskańczycy lubią jeździectwo. Ten rodzaj sportu cieszy się zainteresowaniem nie tylko wśród dorosłych. W wielu obiektach prowadzi się też lekcje dla dzieci. Do 8. roku życia nasze pociechy mogą jeździć na kucach. Starsze dzieci wsiadają na duże konie. Przed odwiedzeniem stadniny warto dowiedzieć się, jaki styl jest w niej praktykowany (angielski czy westernowy). Wizytę umawia się zwykle z kilkudniowym wyprzedzeniem. W niektórych obiektach czasem istnieje możliwość wykupienia jednorazowej przejażdżki.

                W Toskanii działa stadnina prowadzona przez mieszane małżeństwo – Polkę i Włocha. Centro Ippico Pegaso znajduje się w Collesalvetti w prowincji Livorno. Specjalizuje się w jeździe amerykańskiej, inaczej westernowej (monta americana). Ze względu na to, że właściciele organizują wiele wyjazdów trekkingowych w teren, wizyta w ośrodku możliwa jest tylko po wcześniejszym uzgodnieniu. Zainteresowani mogą wykupić nocleg w pobliskim obiekcie agroturystycznym. Obecnie Agnieszka i Toni oferują przede wszystkim trekkingi konne w regionie Garfagnana w prowincji Lukka, nad morzem, na wzgórzach Livorno czy w okolicach Collesalvetti, a także na północy Włoch, np. w prowincji Trydent. Konie zawożone są w konkretne miejsce i stamtąd rozpoczyna się wyprawa. Takie wycieczki trwają nawet cztery dni. Oferta skierowana jest do osób powyżej 16. roku życia, które jeździły już wcześniej konno. Wyjazdy nad morze są zazwyczaj dwudniowe. Uczestnicy wyprawy nocują w dużym namiocie wojskowym ustawionym na terenie Parco dei Poggetti na wzgórzach powyżej Rosignano Marittimo w prowincji Livorno. Takie wycieczki stanowią niezapomniane przeżycie. Oprócz regularnie oferowanych trekkingów Agnieszka i Toni organizują indywidualnie zamawiane grupowe wyjazdy konne.

                Jeśli nie interesuje nas jeździectwo, ale lubimy konie, możemy wybrać się na tor Ippodromo Sesana do Montecatini Terme w prowincji Pistoia. Odbywają się tu widowiskowe wyścigi kłusowe dwukołowymi zaprzęgami o nazwie sulki. Konie biegną z maksymalną prędkością 55 km/godz. i pokonują dystans od 1,6 tys. do 2,4 tys. m. Podczas jednego biegu startuje co najwyżej 16 zawodników.

 

Wulkaniczna Capraia – trzecia co do wielkości w archipelagu Wysp Toskańskich

© VISIT TUSCANY

 

CHWILA RELAKSU

Po aktywnym spędzaniu czasu warto nieco odpocząć. W Toskanii można zrelaksować się w termach oraz ośrodkach spa i wellness. W regionie występują liczne gorące źródła. Wypływające spod ziemi wody osiągają temperaturę od 25 do 52°C. Jednym z najpiękniejszych miejsc na kąpiel są termy koło miejscowości Saturnia znajdującej się na nizinie Maremma w prowincji Grosseto. Naturalne baseny wypełniają wody o dużym stężeniu siarkowodoru i dwutlenku węgla. Z części term (Cascate del Mulino i Cascate del Gorello) można korzystać za darmo. Pozostały fragment należy do luksusowego hotelu – Terme di Saturnia Spa & Golf Resort, oferującego liczne zabiegi.

                Na kolejne źródła trafimy w Bagno Vignoni w prowincji Siena. W samym centrum miasteczka znajduje się duży zbiornik z parującą wodą. Nie wolno do niego wchodzić. Nogi można zanurzyć na obrzeżach Bagno Vignoni. Przez miejscowość biegną kanały, w których płynie gorąca (52°C), siarczana woda. W miasteczku funkcjonuje – oczywiście – płatny kompleks termalny, gdzie wykonuje się zabiegi estetyczne i lecznicze (zalecane w przypadku osteoporozy i artretyzmu).

                Niedaleko Bagno Vignoni znajdują się darmowe Terme di San Filippo (Bagni San Filippo), które są zawsze oblegane przez turystów. Warto odwiedzić je w lecie, mimo iż trudno wtedy o miejsce parkingowe. Wapienne zbiorniki robią duże wrażenie. Temperatura wody dochodzi do 48°C. Ludzie relaksują się tu godzinami, po prostu siedzą w basenach i rozmawiają ze znajomymi.

                Grotta Giusti w Monsummano Terme to dwa w jednym: łaźnie termalne i spa. W XIX w. postawiono w tym miejscu budynek, w którym znajduje się dziś luksusowy hotel. Temperatura lokalnych wód nie przekracza 35°C. Kąpiel w nich stymuluje mikrokrążenie i metabolizm komórkowy. Można tutaj również wykupić różnego rodzaju masaże, począwszy od indyjskich (ciepłymi olejkami), chińskiego i shiatsu, a skończywszy na masażu z peelingiem.

Wspomniana miejscowość Montecatini Terme słynie z czterech źródeł leczniczych: Regina, Tettuccio, Rinfresco i Leopoldina. Na bazie tych wód powstała seria kosmetyków Terme di Montecatini. W miejscowości oprócz dobroczynnych kąpieli termalnych można skorzystać z masaży (m.in. kamieniami wulkanicznymi), sauny, terapii błotnych, zabiegów rehabilitacyjnych, usług gabinetów kosmetycznych oraz programu ćwiczeń wyszczuplających.

                To – oczywiście – nie wszystkie toskańskie źródła termalne. Na zainteresowanie zasługują jeszcze np. Terme di Petrolio, Terme di Chianciano, ośrodki w Rapolano Terme i San Casciano dei Bagni (wszystkie w prowincji Siena), Terme di Sassetta w prowincji Livorno czy Terme San Giovanni w Portoferraio na wyspie Elba.

 

Basen termalny w eleganckim resorcie Grotta Giust

© ITALIAN HOSPITALITY COLLECTION

 

***

Ten ogromnie zróżnicowany region Włoch przyciąga tyloma atrakcjami, że jedna wyprawa w te strony to zdecydowanie za mało. Z Toskanią jest jak z pierwszą miłością – nigdy się jej nie zapomina. Wystarczy tylko raz przekroczyć jej granice, aby wciąż chcieć do niej wracać po więcej. Sama coś o tym wiem. Mieszkam tu już od 20 lat.

 

 

Wydanie Wiosna 2018

 

 

 

 

Dolce Vita w Toskanii

PAWEŁ PAKIEŁA

 

 FOT. ISOLADELBA.CA

Od czasów Etrusków poprzez panowanie rzymskie aż do renesansu, jak się powszechnie uważa, największą na świecie skarbnicą dzieł sztuki jest położona w środkowych Włoszech historyczna kraina –Toskania. Zgromadzono tu niezwykłe malowidła, rzeźby, freski czy arcydzieła architektoniczne. Można wymienić jednak więcej powodów, dla których warto przyjechać do tego magicznego miejsca. Tym, co przyciąga tutaj ludzi, jest również ciepły, śródziemnomorski klimat oraz sielskie i malownicze krajobrazy, które pozwalają odpocząć od miejskiego gwaru. Smakosze wina znajdą w tym regionie urocze restauracje z prostym, lecz smacznym jedzeniem i dużym wyborem szlachetnych trunków z miejscowych winnic. Amatorzy wycieczek pieszych i rowerowych mogą cieszyć się licznymi trasami, z kolei spragnieni kąpieli słonecznych wypoczywać na piaszczystych plażach. Nic dziwnego, że Toskania stała się tłem dla wielu filmów i książek skutecznie zachęcających do odwiedzenia tego niezwykłego miejsca.

Więcej…