opracował: 

MICHAŁ DOMAŃSKI 

 

Słoneczny region Karaibów wręcz promieniuje magiczną, pozytywną energią. Poczujemy ją na rajskich, piaszczystych plażach ocienionych wysmukłymi palmami kokosowymi i oblewanych przyjemnie ciepłymi, krystalicznie czystymi, turkusowobłękitnymi wodami morskimi zachęcającymi do kąpieli, w delikatnie pieszczącej nasze ciało świeżej i orzeźwiającej bryzie, w tutejszych tajemniczych lasach mglistych, wiecznie zielonych puszczach tropikalnych i osłoniętych przepięknymi rafami koralowymi, zatokami, lagunami i ujściami rzek namorzynach, w fascynujących, magnetyzujących historiach o piratach, rdzennej ludności indiańskiej, odważnych i wojowniczych kacykach (hiszp. „caciques”), wielkich odkryciach Krzysztofa Kolumba, walecznych, zuchwałych i ambitnych konkwistadorach, burzliwych czasach epoki kolonialnej i niewolnictwa, w głośnych, wesołych i roztańczonych barach, dyskotekach i klubach, w rozbudzających zmysły wyśmienitych drinkach na bazie miejscowego wybornego rumu, w trakcie wspólnych rozmów i biesiad z gościnnymi, przyjaznymi i radosnymi lokalnymi mieszkańcami, podczas podziwiania zapierających dech w piersiach wschodów i zachodów słońca czy wreszcie słuchania karaibskiej żywiołowej, pełnej emocji muzyki i tańczenia do jej gorących rytmów. W tym wyjątkowym, iście magicznym zakątku świata życie ulega słodkiemu spowolnieniu, a ludzie cieszą się każdym dniem. Na Karaibach trudną sztukę odpoczywania z pewnością opanujemy bez problemu, szybko zwolnimy, zatrzymamy się w tym codziennym, europejskim pędzie i naprawdę zrelaksujemy. Nie warto się spieszyć, bo do odkrycia i opisania wszystkich karaibskich skarbów nie wystarczy nam nawet całe życie. Nie oddamy też ich poezji za pomocą żadnych, nawet najlepiej dobranych słów. Ta pozytywna energia i optymistyczne nastawienie do otaczającego nas świata i ludzi są chyba najlepszymi pamiątkami, jakie możemy przywieźć ze sobą z wojaży po oszałamiających krajobrazami i feerią barw Karaibach. Teraz oddajmy jednak nasze łamy sześciu wybranym ekspertom, którzy specjalnie dla Państwa zgodzili się wyjawić, czym takim niepowtarzalnym oczarowały ich karaibskie wyspy. Spróbujmy więc przyswoić sobie zasady filozofii bezstresowego, wyluzowanego życia, wsłuchajmy się w energetyczną i pełną optymizmu muzykę i bądźmy po prostu szczęśliwymi i zadowolonymi ludźmi! Tego właśnie uczą Karaiby…     

 

     

ADRIANA ORDECHA

WŁAŚCICIELKA BIURA FLAMINGO TRAVEL

Dla mnie najbardziej magicznym miejscem na Karaibach jest Kuba. To niezmiernie ciekawy cel podróży, szczególnie jeśli mówimy o wyprawach przygodowych. Potrafi zainteresować pod wieloma względami: począwszy od ustroju, który przyciąga swoją innością, poprzez piękno przyrody, cudowne plaże, salsę, zapach i smak kubańskich specjałów, a na kulturze i usposobieniu ludzi tu żyjących skończywszy. Ten kraj trzeba poznawać wszystkimi zmysłami. Dlatego do takiej podróży musimy się porządnie przygotować.

 

Po pierwsze, należy sprawdzić, co wypada robić i mówić, a czym możemy urazić gospodarzy goszczących turystów w casas particulares (prywatnych stancjach). Kubańczycy są bardzo otwartymi ludźmi, lubiącymi rozmowy, ciekawymi świata. Drugą kwestię stanowi ekologia – mieszkańcy wyspy borykają się na co dzień z wieloma problemami. Mają przykładowo ograniczone zasoby wody, więc gdy bierzemy w kubańskim domu prysznic, pamiętajmy, aby korzystać z niej racjonalnie. Po trzecie, Kuba jest miejscem dla podróżników otwartych, życzliwych i nieroszczeniowych. To zachwycający, roztańczony kraj życzliwych ludzi, ale dostrzeżemy w nim także biedę i problemy nie do rozwiązania mimo ogromnych chęci. Dlatego jeżeli ktoś wybiera się na tę wyspę, powinien przyjąć do wiadomości, że podczas jego wizyty nie zawsze wszystko będzie się odbywać tak, jak to sobie zaplanował. Samochód z kierowcą może się sporo spóźnić, a ciepła woda pod prysznicem – nagle się skończyć. Bywa, że obsługa w restauracji nie zna angielskiego, a żeby mieć dostęp do internetu, trzeba czasem schodzić całą okolicę, przy czym jakość połączenia często odbiega od europejskich standardów.

 

W zamian za te trudy otrzymamy jednak wszystko, co na Kubie najpiękniejsze. Choć członkowie naszego zespołu mają różne preferencje podróżnicze, wszyscy twierdzą, że tylko z tego kraju wraca się z ogromem emocji, przemyśleń i doświadczeń, które zmieniają postrzeganie świata i skłaniają do przewartościowania życia. Na tym polega wielka magia tej karaibskiej wyspy.

 

ANNA PRZEŹDZIECKA

SPECJALISTKA DS. PODRÓŻY W DREAMGO

Pośród ponad 7 tys. wysp karaibskich znajduje się prawdziwa perełka, która zdecydowanie wyróżnia się na tle swoich sióstr. Mowa o Saint Lucii, zachwycającej bujnymi, tropikalnymi lasami i szerokimi, piaszczystymi plażami z piaskiem mięciutkim jak mąka. Jej symbolem są dwa wzniesienia pochodzenia wulkanicznego – Pitons (Gros Piton i Petit Piton). Porośnięte tropikalną roślinnością, z wierzchołkami zanurzonymi w chmurach, zdobią krajobraz wyspy. Uchodzą też za nie lada wyzwanie dla lądujących tu pilotów, którzy muszą poprowadzić pomiędzy nimi samolot. Z ich szczytów rozpościera się widok zapierający dech w piersiach, dlatego podczas pobytu na Saint Lucii koniecznie trzeba wybrać się na nie z lokalnym przewodnikiem. Z kolei różnorodność roślin na wyspie sprawia, że można poczuć się tutaj jak w bajkowym ogrodzie. Zewsząd otaczają nas orchidee, paprocie i hibiskusy, a nad głowami latają maleńkie, pomarańczowe kolibry i kolorowe papugi. W oddali słychać szum wodospadów. Spadającą wodę przenikają promienie słońca.

 

Jedną z większych atrakcji Saint Lucii są kąpiele błotne, dzięki którym skóra staje się jedwabiście gładka. Na miłośników aktywnego wypoczynku czekają liczne szlaki piesze i rowerowe, prowadzące przez lasy tropikalne, rezerwaty przyrody, ogrody botaniczne, a nawet w pobliżu bulgoczącego i parującego krateru (Sulphur Springs). Jedną z nich poleca znany amerykański kolarz górski David Tinker Juarez. Na zachodzie wyspy znajduje się również najbardziej urokliwy port, jaki można sobie wyobrazić – Marigot Bay z jachtami zacumowanymi pośród wysmukłych palm. Miejsce to jest niezmiernie romantyczne i idealne do podziwiania cudownego zachodu słońca.

 

Saint Lucia to nieoszlifowany diament Karaibów. Nieoszlifowany, bo stanowi zakątek jeszcze nie do końca odkryty. Miejscami wyspa pozostaje dziewicza, a nawet dzika. Diament, ponieważ Saint Lucia ze względu na swoje naturalne piękno przypomina drogocenny klejnot.

 

JAKUB PUCHAJDA

PREZES FIRMY TRAVEL CONSULTING (TRCO)

Weszliśmy z żoną do rozpadającej się chatki rybaka z Zatoki Świń (Bahía de Cochinos). Jest skromnie, lecz czysto – powiedział do nas przed wejściem. Jego żona przygotowała złowioną rano langustę, a on otworzył butelkę rumu Matusalem. Przez najbliższe kilka godzin rozmawialiśmy szczerze o Kubie. Nigdy wcześniej ani nigdy później nie spotkałem nikogo, kto by tak wielbił rządzącego wówczas Fidela Castro (1926–2016). Oczy płonęły mu podczas tej rozmowy. Widać było prawdziwe uwielbienie. Rybak zaproponował, żebym wybrał się z nim kolejnego ranka na połów. Odmówiłem. Do dziś żałuję mojej decyzji.

 

Siedziała przy barze i swoją urodą przyciągała wzrok mężczyzn przechodzących drugą stroną ulicy. Nie potrafię już dzisiaj przypomnieć sobie, jak dokładnie wyglądała. Czas zamazał jej obraz w mojej pamięci. Była jednak aniołem piękna, który zszedł na ziemię i siedział przede mną, sącząc daiquiri. Cieszyłem się samym patrzeniem. W zupełności mi wystarczało.

 

Skipper zatrzymał łódź do połowu marlinów, a jego pomocnik zanurkował na kilka minut na samym wdechu, aby wyłowić dwie langusty. Zaczerpnął wodę z morza i ugotował w niej świeże skorupiaki. Delektowaliśmy się każdym kęsem rozpływającej się w ustach langusty, a słońce odbijało się od turkusowej tafli Morza Karaibskiego. Przez chwilę nikt nic nie mówił.

 

Stałem w słynnym barze „Calle 62” w Varadero, popijając słodko-kwaśne mojito. Ulica coraz szybciej zapełniała się tancerzami. Nie mogłem oderwać wzroku od tańczących salsę par. Spocone ciała seksownie falowały na betonowej ulicy. Z każdą nową piosenką graną przez zespół roztańczony tłum gęstniał. Poczułem się jak w filmie. Przez moment nie byłem pewien, czy to wszystko dzieje się naprawdę.

 

Podczas moich dotychczasowych pięciu wizyt na Kubie przeżyłem dziesiątki magicznych chwil. Niestety nie potrafię oddać ich poezji za pomocą słów. Często się zastanawiam, co takiego jest w tej wyspie, że tak łatwo potrafi oczarować. Co Kuba ma takiego w sobie, że zwykłe chwile przeżyte na niej zostają w pamięci na lata… To nie tylko moje ulubione miejsce na Karaibach. Ta wyspa należy do najbardziej wyjątkowych zakątków na całym świecie, prawdziwie magicznych.

 

MAJKA ROMEL

MENEDŻERKA DS. SPRZEDAŻY SIECI BAHÍA PRÍNCIPE HOTELS & RESORTS

Według mnie najbardziej magicznym miejscem na Karaibach jest mój ukochany półwysep Samaná, czyli położony na północnym wschodzie Dominikany klejnot, który na zawsze pozostaje w pamięci. Jeśli ktoś oczekuje czegoś więcej od swoich wakacji w rejonie Morza Karaibskiego, znudził się urlopami w kurortach lub po prostu poszukuje niezwykłych zakątków, tak jak ja, z pewnością go pokocha. Kąpiel przy rajskiej plaży Rincón, wodospad El Limón (Salto del Limón) o wysokości 52 m, dziewicze wybrzeże w okolicy Las Terrenas – wszystko to sprawia, że uważam ten region za jeden z najpiękniejszych na naszym globie.

 

Półwysep Samaná charakteryzuje się bogatą i zróżnicowaną florą i fauną. Zielone wzgórza, piaszczyste brzegi zatok Samaná (Bahía de Samaná) i Rincón (Bahía del Rincón) oraz turkusowa woda tworzą niesamowite krajobrazy. Można tu zwiedzać plantację o największej na świecie liczbie palm kokosowych przypadającej na metr kwadratowy. Zatoki Samaná i Rincón są pierwszymi na Karaibach, które przyjęto do „Klubu Najpiękniejszych Zatok Świata” (Club de las Bahías más Bellas del Mundo) założonego w 1997 r. we Francji pod patronatem organizacji UNESCO. 

 

Jednak największe wrażenie zrobiło na mnie obserwowanie w tej okolicy humbaków. Od grudnia do marca długopłetwce oceaniczne przypływają tutaj, aby łączyć się w pary. Poza tym to również raj dla osób preferujących ekoturystykę. Park Narodowy Los Haitises zachwyca lasami namorzynowymi, mogotami (ostańcami krasowymi) i jaskiniami z malowidłami skalnymi. Na Cayo Levantado znajduje się plaża wyróżniona prestiżową Błękitną Flagą (Bandera Azul). Na tej idyllicznej wysepce działa także wyjątkowy, 5-gwiazdkowy hotel Luxury Bahía Príncipe Cayo Levantado. Oprócz podziwiania przepięknej przyrody na półwyspie można też korzystać z uroków bogatego życia nocnego. Krótko mówiąc, Samaná jest nieodkrytym, najlepiej strzeżonym sekretem Republiki Dominikańskiej i całych Karaibów.

 

WANDA STOMPÓR

MENEDŻERKA DS. PR I MARKETINGU W FIRMIE THE YACHTING CLUB 

Nasza rodzinna przygoda z Karaibami rozpoczęła się pod koniec 2017 r., gdy wraz z mężem i dziećmi wybrałam się na Grenadę, aby otworzyć na niej lokalną bazę firmy czarterowej The Yachting Club. Spędziliśmy tu, na południowym krańcu archipelagu Grenadyn, cudowne, słoneczne cztery miesiące. Kto raz odwiedził tę część świata, ten wie, że jest to miejsce magiczne, pełne wspaniałych ludzi. Kto jeszcze do niej nie trafił, koniecznie powinien pomyśleć o wyprawie do tego kolorowego i różnorodnego regionu.

 

Karaiby najlepiej zwiedzać od strony wody. Podczas rejsu katamaranem można przeżyć niezapomniane wakacje. Niewielkie odległości między wyspami sprawiają, że żeglowanie jest bardzo przyjemne. Mój ukochany zakątek w tym regionie to Tobago Cays, zapierający dech w piersiach, mały, bezludny archipelag otoczony rafami koralowymi (położony w południowej części Grenadyn i należący do państwa Saint Vincent i Grenadyny). Stanowi idealne miejsce na snorkeling i błogi wypoczynek na śnieżnobiałych plażach. Znajduje się tutaj rezerwat żółwi morskich (Tobago Cays Marine Park), więc w czasie kąpieli na pewno spotkamy chociaż kilka tych stworzeń. Na brzegach Tobago Cays panuje spokój i cisza, ale okoliczne wody tętnią życiem. W trakcie nurkowania można obserwować dostojnie poruszające się płaszczki, papugoryby i niezliczone ławice kolorowych ryb.

 

Na Karaibach życie toczy się swoim rytmem, nikt się nigdzie nie spieszy, a ludzie cieszą się każdym dniem. Również turyści, wyrwani ze świata codziennych trosk i wiecznego pędu, już po kilku dniach pobytu w tej nieco nierealnej rzeczywistości potrafią zwolnić, zatrzymać się i zrelaksować. Zaczynają doceniać miłe towarzystwo i powoli płynący czas. Właśnie za to kocham Karaiby. Ich wyspy emanują magiczną, pozytywną energią – można ją poczuć naprawdę wszędzie: od piaszczystych plaż, przez zielone lasy deszczowe, po gwarne i roztańczone bary.

 

ELWIRA URBAŃCZYK

WŁAŚCICIELKA FIRMY MAKE BREAK

Kuba to jedno z tych miejsc wchodzących w skład archipelagu Wielkich Antyli na Morzu Karaibskim, do którego można i chce się ciągle wracać. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, dlaczego jest aż tak pociągająca. Może dlatego, że czas zatrzymał się na niej wiele lat temu, albo ze względu na jej ogromne zróżnicowanie i fakt, że każdy znajdzie tu coś niezwykłego. Znaczenie ma też z pewnością karaibska atmosfera wyspy, na której skosztujemy jedynego w swoim rodzaju rumu i zatańczymy gorącą salsę wprost na ulicy. Jedno jest pewne: kto raz odwiedzi kuszącą Kubę, będzie marzył, aby wybrać się na nią ponownie i doświadczyć więcej.

 

Już sama stolica kraju i jej historyczna część La Habana Vieja przyciąga jakimś magicznym urokiem. W trakcie spacerowania hawańskimi uliczkami możemy się poczuć, jakbyśmy cofnęli się w czasie. Magiczne są również plaże, piękne, najczęściej pokryte białym piaskiem, a także przyroda Kuby i jej mieszkańcy, życzliwi i mimo niełatwych warunków, w jakich przyszło im żyć, bardzo otwarci i radośni. Wreszcie trzeba wspomnieć o starych amerykańskich krążownikach szos powszechnie kojarzących się z tym miejscem. One też sprawiają, że wyspa wydaje się wyjątkowa i niesamowicie czarująca.

 

Wielu turystów i podróżników jako cel swojego wyjazdu wybiera właśnie Kubę. Nadal można znaleźć na niej miejsca, do których rzadko kto dociera, nieodkryte i zachwycające dziką przyrodą. W pamięci utkwiła mi mocno jedna z ciekawostek historycznych. Zanim w październiku 1962 r. za prezydentury Johna Fitzgeralda Kennedy’ego w USA wprowadzono embargo na towary z Kuby, amerykański prezydent kazał zakupić na swój własny użytek jakieś tysiąc sztuk kubańskich cygar. Każdemu, kto zastanawia się, do którego karaibskiego kraju powinien udać się na urlop, serdecznie polecam właśnie tę magiczną wyspę. Jestem pewna, że wróci z niej zadowolony.

Artykuły wybrane losowo

Wyspy Zielonego Przylądka – ostatni raj na Atlantyku

KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA
www.karolinasypniewska.pl


<< Ten niezasiedlony aż do przybycia Portugalczyków w drugiej połowie XV w. archipelag, należący dziś do Republiki Zielonego Przylądka (República de Cabo Verde), znany był niegdyś wśród żeglarzy z produkcji wspaniałego grogu robionego z trzciny cukrowej oraz handlu niewolnikami. Obecnie wciąż zachwyca niezwykłą naturą, przepięknymi plażami nad oceanem i jedyną w swoim rodzaju europejsko-afrykańską kulturą wyspiarską. To świetny kierunek nie tylko dla indywidualnych turystów, miłośników sportów wodnych, ale również na firmowe wyjazdy integracyjne i motywacyjne (tzw. incentive), spotkania biznesowe, kongresy czy konferencje. Odkryjmy zatem ostatni raj na Atlantyku! >>

Więcej…

W kalejdoskopie Stanów Zjednoczonych

CTTC100318162748121.jpg

Golden Gate Bridge w San Francisco

©CALIFORNIA TRAVEL AND TOURISM COMMISSION/ANDREAS HUB

 

LUCYNA LEWANDOWSKA

www.lucyna-lewandowska.pl

 

Od kilku stuleci ludzie przybywający do Ameryki przywożą ze sobą swoje wyobrażenia, nadzieje i marzenia. W dzisiejszych czasach Stany Zjednoczone są dodatkowo postrzegane przez pryzmat kadrów z licznych amerykańskich filmów. Z pamięci widzów wyłania się więc specyficzny obraz kraju, na który składają się drapacze chmur, przepaściste kaniony, neony kasyn i bezkresne drogi. 

Więcej…

Ale Meksyk!

ROBERT PAWEŁEK

 

  FOT. MEXICO TOURISM BOARD

<< W promieniach gorącego tropikalnego słońca podróżnicy wyruszają przez półwysep Jukatan śladami dawnej cywilizacji Majów. Gdzieś tutaj praktykowano tajemnicze obrzędy. Układ gwiazd i planet decydował o życiu tysięcy ludzi. Dziś wspaniałym piramidom schodkowym, zamiast ołtarzy ofiarnych, towarzyszą stragany z pamiątkami. W głębi dżungli kuszą nurków fascynujące podziemne jaskinie – cenoty. A na strudzonych wędrowców czekają miękkie złote piaski Riwiery Majów (Riviera Maya). Czy można sobie wyobrazić lepszą wyprawę? >>

 

Na pierwszy rzut oka półwysep Jukatan wydaje się płaski jak… tortilla. W zdecydowanej większości wznosi się zaledwie kilka metrów nad poziomem morza. Z lotu ptaka widać niewysokie lasy tropikalne i sawanny przecięte prostymi jak strzała drogami. W pasie nadmorskim królują namorzyny. Ten z pozoru mało urozmaicony widok nie zapowiada wielkich atrakcji, jakie tu na nas czekają...

Więcej…